środa, 13 listopada 2013

"Oszpecona"- Rania Al-Baz


Kolejna ofiara zazdrosnego męża i jego tłumionej agresji.Tym razem to nie zwykła arabka zajmująca się domem.To znana prezenterka telewizyjna,która pokazywała innym kobietom,że ich miejsce nie jest wyłącznie w domu,lecz mogą one sprawować publiczne stanowiska i uczestniczyć w życiu społecznym.

Piękna Saudyjka Rania Al-Baz 4 kwietnia 2004 roku została bardzo dotkliwie pobita przez swego męża. Już od jakiegoś czasu miała kłopoty w małżeństwie.Jej mąż był o nią obsesyjnie zazdrosny.Zmuszał ją do ciągłego przebywania w domu,był wobec niej agresywny i brutalny.Pod wpływem chwili zmasakrował jej twarz i ciężko poturbował.Następnie nieprzytomną Ranię podrzucił pod drzwi szpitala i uciekł.Kobieta 4 dni przebywała w śpiączce.Przeszła aż trzynaście operacji plastycznych.Teraz walczy o to,by muzułmańskie kobiety nie były traktowane jak istoty drugiej kategorii.

Cóż można powiedzieć po przeczytaniu takiej powieści? Może to,że żal mi głównej bohaterki i jej drogi przez mękę.Jednak każdy z nas doświadcza życiowego smutku.W jej wypadku był to brutalny mąż i utrata urody.Nie lubię słyszeć opinii,które mówią,że tylko w krajach arabskich dzieją się takie rzeczy.To nie prawda.Europa i Ameryka jest pełna agresywnych mężów obsesyjnie bijących swoje żony.Męski bokser to nie tylko Arab.W każdej mniejszej lub większej społeczności znajdziemy mężczyznę,który podnosi na swoją "ukochaną" rękę.

Chociaż akcja powieści rozgrywa się w kraju islamskim,nie utożsamiajmy Arabii Saudyjskiej jako największego źródła złych muzułmanów.Ta książka to historia przemocy i złego gniewu,który miał ujście na ciele żony.Przeczytajmy ją,lecz nie uogólniajmy. Rania to kobieta wierząca,oddana tradycji lecz wyzwolona,pracująca i obyta w świecie.

Moja ocena powieści 9/10 pkt.
wyd: Hachette Polska 2010
stron: 200





poniedziałek, 11 listopada 2013

"Chustka"-Joanna Sałyga


"Do czego przyda się chustka?"

Joanna Sałyga w wieku 34 lat dowiedziała się,że ma raka,którego całkowite wyleczenie jest niemożliwe.Godząc się ze swym losem pisała bloga,który po jej śmierci miał być dziennikiem wspomnień dla jej bliskich,a w szczególności syna Jasia. "Chustka" to zapis zmagań się z chorobą kobiety,jej nieposkromiony apetyt na życie oraz opowieść o wielkiej miłości do syna i najbliższej rodziny.

każdy z nas dostaje ciężar na miarę swoich możliwości.

Trudno jest czytać osobiste zapiski i przemyślenia osoby,która po dwóch latach walki z rakiem nie żyję.Bardzo trudno jest czytać te wspomnienia na spokojnie,w szczególności matce,która sama ma dziecko i wie jak potężna jest matczyna miłość.Chustka to powieść pełna emocji i wzruszeń.Przy niej można,a nawet warto się popłakać. Uświadomiła mi ulotność chwil i momentów szczęścia.

Podczas czytania czułam,że dochodząc do końca książki,żegnam się z jej główną bohaterką.Bardzo trudno mi było czytać ostatnie jej ponieważ wiedziałam,że koniec książki jest również końcem ziemskiego życia samej autorki.

upadam i się podnoszę.
niewiarygodne,ile we mnie siły.
któregoś dnia jednak położę się do łóżka i nie wstanę,przysięgam.
gra w ciuciubabkę z losem męczy.

Co dała mi ''Chustka"?

W czasie czytania uświadomiłam sobie parę ważnych rzeczy. Nasunęły mi się do głowy pytania na które ciągle szukam odpowiedzi. Czy można pogodzić się z przemijaniem? Czy można nauczyć się żyć ze świadomością umierania?
Oprócz mnóstwa egzystencjalnych pytań jestem bogatsza o mądrości,które pokazała mi Joanna. Dzięki niej widzę sens radości z życia rodzinnego i małych prostych rzeczy,choćby gotowania dla rodziny i kąpieli dziecka. Zdałam sobie sprawę z tego,że życie szybko przecieka przez palce i należy wydobywać z niego to co najlepsze.

szczęście to coś do zrobienia,ktoś do kochania i nadzieja na coś.

Przeczytajcie ten osobisty dziennik pełen niegasnącej nadziei i zmieńcie postrzeganie Waszego życia.

Moja ocena książki 10/10 pkt.
wyd:Znak 2013
stron: 400

sobota, 9 listopada 2013

"Palownik"-Gregory Funaro


Najbardziej znanym palownikiem wszech czasów jest Wład Palownik zwany Drakulą.Ten hospodar wołoski urodzony w XV wieku w Siedmiogrodzie nabijał na pal jeńców tureckich oraz swych przeciwników. Był inspiracją dla postaci książkowego oraz filmowego wampira Draculi.

Greg Funaro przedstawia nam innego palownika. To były wojskowy- Edmund Lambert. Poznajemy go już na początku pierwszych stron powieści.Edmund to socjopata i schizofrenik.Wyznaczył sobie misję,którą chcę spełnić.Ma plan-plan wielkiego powrotu. Na ciele swych ofiar umieszcza napisy w wielu językach.Wszystkie słowa,które umieszcza na skórze torturowanych znaczą to samo "Wróciłem".
Zabitych nabija na pal i pozostawia w mało uczęszczanych miejscach.Osoby,które torturuje i zabija pochodzą z różnych grup społecznych i mają całkiem odmienne życie.Co je łączy? Dlaczego stają się atrakcyjne dla kogoś takiego jak Edmund Lambert?

Sprawę schwytania palownika powierzono agentowi FBI.Sam Markham ma za zadanie znalezienie motywu psychopaty i złapanie sprawcy.By odnaleźć motyw agent musi zagłębić się w świat astronomii oraz historii starożytnej.

Podoba mi się to,że autor stopniowo zapoznaje nam z historią mordercy.Poznajemy jego dzieciństwo,które wpłynęło na jego późniejsze zachowania.Widzimy świat oczami dziecka,nastolatka,osoby dorosłej oraz psychopaty.Poznajemy ludzi z którymi miał kontakt i którzy wywarli na nim negatywny wpływ.

Czy "Palownik" to jakieś wielkie arcydzieło kryminalne? Nie. To powieść,która dostarczy nam rozrywki i umili nam czas,jednak po jakimś czasie zapomnimy o niej. Wydaje mi się,że sam autor w niektórych momentach już sam pogubił się w tym co pisze. Pomysł na fabułę uważam za udany,jednak Greg Funaro trochę wymieszał akcję,dodał zbyt dużo wątków pobocznych i hipotez,które mieszają w głowie czytelnikowi. Nie znam babilońskich legend,które przedstawia nam Funaro,przez to było mi trochę trudniej ogarnąć cały szaleńczy motyw palownika.Ten motyw jest trochę zawiły,ponieważ Lambert to schizofrenik mający omamy wzrokowe i słuchowe. 

Nie można narzekać na to jak Funaro przedstawił świat głównych bohaterów.Wszystkie szczegóły dotyczące ich życia są dopracowane i łączą się w jedną całość.Oprócz pracy zawodowej Sama Markhama poznajemy jego życie prywatne,jego smutki i żałobę po stracie kogoś bliskiego.Zagłębiamy się w świat ofiar i jego samego.

Nie mogę napisać,że ta książka mi się nie podobała.Nie mogę także napisać,że jest idealna.Proszę przeczytajcie ją sami i wyróbcie sobie własne zdanie.

Moja ocena powieści 7/10 pkt
Wyd: Prószyński S-ka 2013
stron: 600


piątek, 8 listopada 2013

"Opowieści z miasta wdów i kroniki z ziemi mężczyzn"- James Cañón


Życie bez mężczyzn może być szczęśliwe

Wojna w Kolumbii dotarła nawet do małej wioski Mariquita.Pewnego dnia partyzanci siłą zabierając z niej wszystkich mężczyzn.Ci którzy stawiają opór są natychmiastowo zabijani.Wioska pustoszeje.Pozostają w niej wyłącznie same kobiety,ksiądz oraz chłopczyk,który cudem uszedł z życiem,kiedy jego matka przebrała go za dziewczynkę.

Dla lokalnej społeczności zaczyna się bardzo trudny okres.Panuje totalny chaos.Nie ma kto pracować i rządzić.Bez twardej męskiej ręki wszystko się rozpada.W końcu jedna z kobiet,wdowa po policjancie postanawia zatroszczyć się o pozostawione same sobie kobiety.Mianuje się naczelniczką wioski.Chce przywrócić blask dawnej Marquity,a jej głowa jest pełna pomysłów.Czy to co planuje jest wykonalne?
Czy da się żyć w świecie bez mężczyzn?

Powieść James'a Canon to znakomita historia oderwana od polskich realiów.Jest ona taka inna,polskim czytelnikom wydaję się egzotyczna i barwna.Świat w niej przedstawiony zadziwia i wciąga.Podczas czytania wiele razy śmiałam się w głos z przygód jakie mieli główni bohaterowie.Nie mogłam nadziwić się w jakich warunkach żyją i jak funkcjonują.Przekonałam się,że życie z daleka od cywilizacji wyłącznie wśród kobiet może być zarówno przyjemne jak i trudne i ciężkie.

Bardzo zaciekawił mnie ustrój,który stworzyły kobiety z wioski Marquita. Dla mnie to taki komunizm w czystej postaci.Brak prywatnej własności i wielkie utopijne idee.Panie zaczęły się wszystkim dzielić,pracowały razem i bawiły się razem.Kiedy straciły kontakt ze światem zewnętrznym wymyśliły własną rachubę czasu i sposób wyznaczania pór roku i miesięcy. Bez mężczyzn oczywiście było im trochę samotnie,dlatego znalazły nowych partnerów w postaci sąsiadek.Niektóre związki naprawdę były oparte na miłości i wzajemnym szacunku.

Oprócz historii wdów z wioski Marquita autor przeplótł naszą powieść rozdziałami z życia partyzantów,którzy walczą o sprawę.Ich świat jest pełen przemocy.Krwawe mordy,bezwzględni oprawcy i życie w ciągłym strachu o to czy zdołają przeżyć.To wszystko tworzy cudowną mieszankę,którą nie sposób przeczytać.

Moja ocena powieści 9/10 pkt.
wyd: Świat Książki 2012
stron: 400

środa, 6 listopada 2013

"Tabu"-Casey Hill



Casey Hill to pseudonim literacki irlandzkiego małżeństwa piszącego kryminały.To moje pierwsze spotkanie z ich twórczością.Kryminał "Tabu" uważam za książkę ciekawą,lecz nie wciągającą i taką,którą łatwo się czyta i łatwo zapomina.

Reilly Steel to ceniona na całym świecie sędzia śledcza.Po wielu latach wraca do Dublina by zaopiekować się ojcem alkoholikiem i pomóc wprowadzić dublińskie laboratorium kryminalistyczne w XXI w (pokazać nowe możliwości zbierania dowodów z miejsca zbrodni itp).Już od początku ma pełne ręce roboty.W sennym Dublinie grasuje seryjny morderca.Najpierw usypia swoje ofiary za pomocą środków nasennych,później zmusza ich do drastycznych rzeczy niezgodnych z ich przekonaniami,a na końcu zabija.Sędzia śledcza z pomocą detektywów zbiera materiały dowodowe i próbuje schwytać zabójcę,który jest zawsze krok do przodu.Kim jest ten bezwzględny psychopata i w jaki sposób powiązany jest z traumatyczną przeszłością Reilly Steel?

"Tabu" to powieść,która w pewnych momentach nie została przez autorów dopracowana.Zaciekawi czytelnika,lecz osoba,która przeczytała już nie jedną książkę z wątkiem kryminalnym może być tą pozycją niemile zaskoczona.Autorzy każą zmierzyć nam się z pojęciami typu "kanibalizm", "związek kazirodczy", "samobójstwo" czy "eutanazja".Te kontrowersyjne słowa i tematy z nimi związane w dużym stopniu przyciągają i sprawiają,że akcja powieści wydaje się być interesująca,lecz na dobrą sprawę znajdziemy je w większości powieści kryminalnych.

Dla mnie "Tabu" nie jest również thrillerem.Czytanie nie budziło we mnie uczucia grozy i wewnętrznego strachu.Zaliczanie go do kategorii horrorów,to również pomyłka.Ja uważam,że jest to kryminał psychologiczny,ale taki troszkę naciągany.

Dobrze,że chociaż charakter głównej bohaterki jest wyrazisty.Reilly to kobieta inteligentna,spostrzegawcza i posiadająca znakomitą intuicję.W kontaktach z mężczyznami jest równie twarda jak oni.Nie pokazuje swych słabości,zawsze profesjonalna w tym co robi.Kocha swą pracę pomimo tego,że jest ona trudna,niebezpieczna i bardzo czasochłonna.

"Tabu" polecam osobom,które dopiero zaczynają zagłębiać się w świat kryminałów.Dla weteranów tego gatunku ta książka nie jest będzie bardzo atrakcyjna.

Moja ocena powieści 5/10 pkt,
wyd: Prószyński i S-ka 2011
stron: 320



poniedziałek, 4 listopada 2013

"Na kogo wypadnie''- Kevin Wignall


Kiedy główna bohaterka książki Elli przebywa ze swym chłopakiem we Włoszech jej rodziców oraz młodszego brata zabija płatny zabójca.Dlaczego i na czyj rozkaz? Kto jest winny śmierci trzech osób? Jakie nielegalne źródła dochodu miał ojciec Elli? Czy mroczne porachunki, zazdrość i skrywane tajemnice doprowadziły do śmierci angielskiej rodziny?

"Na kogo wypadnie" to powieść,która nie skupia się najbardziej na wątku kryminalnym.To książka,która w znakomity sposób przedstawia nam destrukcyjne oblicze zemsty.Czy dążenie do pomszczenie bliskich może zniszczyć naszą ludzką naturę? Czy to właśnie człowiek ma za zadanie wymierzyć sprawiedliwość? Kto jest gorszym człowiekiem-ten kto się mści czy ten który doprowadził do zabójstwa? To trudne pytania,które nie mają jednoznacznej odpowiedzi.Choć przeczytacie tą powieść nie uzyskacie na nie jednoznacznej odpowiedzi.

Chociaż niektórzy uważają tą powieść za płytką i momentami nudną ja się z nimi nie zgadzam.Początek faktycznie wciąga,potem jest trochę jednostajnie,a zakończenie dalej zaskakuje-więc nie jest tak źle.Czytając powieść bardzo szybko dowiemy się kto zlecił zabójstwo rodzinny dziewczyny i jakie miał ku temu powody.Nie można nazwać wadą tego,że od razu dowiadujemy się kto za wszystkim stoi,bo to nie jest książka typu " przez całą powieść szukamy zabójcy" to powieść,która przedstawia sytuację "znamy zabójcę-co dalej?".

Zachęcam do przeczytania,chociaż po to by zastanowić się nad tym czy zemsta przede wszystkim to dobre rozwiązanie.

Moja ocena powieści 8/10 pkt.
wyd: Świat Książki 2012
stron: 224

piątek, 1 listopada 2013

"Purpurowe rzeki"- Jean-Christophe Grange


Francuski kryminał pełen grozy i strachu.Miła odmiana po książce J.Christophe Grange "Las cieni".

Tym razem nie ma jedzenia trupów oraz pradawnych istot zamieszkujących dalekie zakątki świata.Akcja powieści dzieje się we Francji.Dokładnie w małym miasteczku uniwersyteckim położonym pomiędzy wysokimi szczytami francuskich Alp.W tym spokojnym miasteczku znaleziono zabitego mężczyznę.Wisiał on na skale,a jego ciało odbijało się w lustrze czystego jak łza jeziora.Mężczyzna był bibliotekarzem w pobliskim uniwersytecie.Często samotnie przemierzał górskie szlaki.Jego ciało było bardzo torturowane.Zabójca wydłubał mu oczy,pokaleczył i przypalił skórę. Śledztwo w sprawie znalezienia psychopatycznego zabójcy otrzymuje komisarz francuskiej policji. Pierre Niemans.

Równolegle w innym miasteczku młody policjant arabskiego pochodzenia Karim Abdouf próbuję rozwiązać zagadkę sprofanowanego grobowca dziesięcioletniego chłopca.Komisarz chcę odnaleźć rodzinę zabitego w wypadku samochodowym chłopaka.Jednak natrafia na coś bardzo dziwnego.Wszystkie szkolne zdjęcia oraz informację dotyczące chłopca ktoś ukradł.Matki chłopaka też nie można odnaleźć.

Jak te dwie sprawy się łączą?Miasteczka oddalone są od siebie o około 200 km.Kto jest zabójcą,a kto ofiarą? Zanim prawda wyjdzie na jaw ile osób straci w męczarniach życie?

"Purpurowe rzeki" to moje drugie spotkanie z tym pisarzem.Uważam je za udane.Powieść wciąga i zaskakuję.Grozy dodają wysokie i niedostępne górskie szczyty oraz rwące potoki.Dwutorowa akcja jest przejrzysta dla czytelnika,nie wprowadza zamętu,a tylko zwiększa naszą ciekawość w jaki sposób te dwa wątki się ze sobą łączą.

Ta książka jest zarówno dobrym kryminałem jak i thrillerem. Grange od pierwszej strony trzyma nas w napięciu,które powoli nam dawkuje.Pod koniec ta dawka jest już bardzo wysoka.Kiedy otworzyłam tą powieść i przeczytałam pierwsze pięć stron nie mogłam jej odłożyć ponownie na półkę.

Przekonajcie się sami co oznacza tytuł powieści "Purpurowe rzeki" i zanurzcie się w świat zemsty i zbrodni.

Moja ocena powieści 9/10 pkt.
wyd: Albatros 2011
stron: 400