piątek, 19 maja 2017

"Mała zagłada" - Anna Janko


"Każdy kraj ma swoje osobne mity. Dlatego historia Europy jest jak puzzle, które do siebie nie pasują.  Bo się te dobra i zła w międzynarodowym dyskursie uzgodnić nie mogą. [...] Jedno jest pewne: nie należy oczekiwać zmian na lepsze, bo coś takiego jak postęp moralny w historii nie istnieje."

"Mała zagłada" powinna być lekturą obowiązkową w szkole średniej. Każdy młody człowiek, bez wyjątku powinien usiąść w ciszy i tą książkę przeczytać. Być może wtedy mielibyśmy prawdziwy, niezakłamany szacunek do polskiej flagi, godła czy walczących na przestrzeni wieków w obronie naszych granic i umierających tylko dlatego, że jest się POLAKIEM.

"Brakuje słów by opisać okrucieństwo oprawcy, brakuje słów by opisać mękę ofiary. Nie udało się to chyba w żadnej z wielkich ksiąg ludzkości. Skoro nie Słowo było pierwsze, to nie ono jest kluczem do tajemnic."

Miliony ofiar, które pochłonęła II woja światowa, to tak naprawdę miliony odrębnych historii ludzkich istnień. Ich dramaty i tragedie. Autorka skupia się na nieszczęściu jej najbliższych. 1 czerwca 1943 roku Niemcy w  ciągu paru godzin do gołej ziemi zniszczyli wioskę Sochy na Zamojszczyźnie. W pogromie mieszkańców zginęli również dziadkowie i wujowie Anny Janko. Cudem ostała się jej matka, wówczas 9- letnia Teresa, oraz jej dwójka młodszego rodzeństwa.

" Bóg też ma swojego wroga, którego być może sam stworzył, walczy z nim i negocjuje na przemian. Może to  z jego powodu zbudował nasz świat, którego używa jak tarczy obronnej. Wszyscy pytają : Unde malum? Skąd zło? A przecież to proste, stąd, że Bóg ma wroga. Najdobitniej to widać, gdy zabija się dziecko. Wagony dzieci. Wtedy już nie ma żadnego wytłumaczenia. Każdy widzi, że to nie może być ludzkie, człowiek sam z siebie nie mógłby tego zrobić. Sam z siebie może to zrobić tylko ktoś o wiele większy".

Książka jest mocna, szczególnie dla matek, gdyż to one posiadają więcej instynktu i potrafią wczuć się w rolę kobiet, które traciły swoich dzieci i mężów w czasie wojny. Do tego autorka zmierza się z jej osobistymi przeżyciami. Jest dzieckiem kobiety, która na wojnie straciła wszystko- matkę i ojca, dom na wsi, dziadków ze strony ojca, miłość i poczucie bezpieczeństwa. Janko opisuje jak to jest być dzieckiem, którego matka żyje w lęku, że wojna w każdej chwili może powrócić, że miewa stany lękowe, jest niestabilna emocjonalnie, a w ciele dorosłej kobiety wciąż tkwi 9- letnia dziewczynka z Zamojszczyzny.

Podoba mi się również to, że autorka nie skupia się na liczbach i statystykach, a na jednostkach. Przytacza historię pojedynczych ludzi, które na dłużej utkwią nam w pamięci niż suche fakty i wyliczenia. Polecam tą książkę wszystkim, którzy mają odwagę zagłębić się w historię pełną okrucieństwa, ludzkiej krzywdy i niesprawiedliwości.

Moja ocena to 10/10 pkt.