środa, 31 maja 2017

"Wampir z Zagłebia"- Przemysław Semczuk


Lata 70 XX wieku to czas, w którym nie było mnie jeszcze na świecie.
Dopiero teraz słyszę na temat niektórych wydarzeń, które w tamtym okresie miały miejsce.
O "Wampirze" z Zagłębia dowiedziałam się przypadkiem i niedawno.
Zaintrygowała mnie owa postać, więc postanowiłam przeczytać coś o niej i wyrobić sobie własną opinię.

Autor w tej książce zakłada domniemaną niewinność skazanego na karę śmierci Z. Marchwickiego.
Ja również podzielam jego zdanie. Obciążające dowody, które w tamtym czasie znalazła na niego milicja, dla mnie są niewystarczające i niezasługujące na to by powiesić człowieka. Kuriozalny jest również cały proces sądowy, który tak dokładnie opisał Przemysław Semczuk.

Tą książkę szczególnie polecam ludziom lubiącym zagłębiać się w polskie zbrodnie okresu powojennego, i ówczesne procesy sądowe (ich przebieg itd).

Skłamię, gdy napiszę, że nie była ciekawa. Owszem, była jednak brakowało mi w niej opisów zbrodni, ich przebiegu, bliższego zagłębienia się w relacje w rodzinie Marchwickich.
Podczas czytania podobało mi się to, że autor cytuje akta sprawy i daje czytelnikowi możliwość pośredniego, osobistego zapoznania się z tą trudną i wielowątkową sprawą. Jako osoba, którą ciekawią seryjni mordercy i ich pobudki oraz motywy zbrodni, jestem mile zaskoczona tą pozycją kryminalną.