Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura polska. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 czerwca 2017

Czas Skorpiona- Michał Pruski, Zbigniew Żukowski


Paweł Alojzy Tuchlin- niepozorny mężczyzna, nie wyróżniający się niczym. Trochę zamknięty w sobie i małomówny, lecz niezwykle pomocny, dobry dla żony i synka. Jego drugie oblicze jest dużo bardziej mroczne- to seryjny zabójca. Człowiek, który ma na swoim koncie dziewięć zabójstw i kolejnych dziesięć usiłowań pozbawienia życia. Jego nieodłącznym elementem garderoby był młotek, który chował za pasek spodni i w dogodnej dla siebie porze ciężko ranił lub zabijał przypadkowe kobiety.

Niepozorna i dość wiekowa książka " Czas Skorpiona" ukazuję nam mroczną stronę ludzkiej natury. W taki prosty, ludzki sposób przedstawia dzieciństwo mordercy, jego życie późniejsze oraz opisuje zbrodnie, które popełnił, a nawet doszukuje się ich przyczyny.

Paweł Tuchlin podobnie jak Zdzisław Marchwicki został skazany na karę śmierci. W tym przypadku policja znalazła niezbite dowody, które doprowadziły do wydania takiego surowego wyroku.
Jestem niezmiernie zafascynowania postacią tego człowieka, który dla własnej przyjemności ( samogwałtu) przez ponad 8 lat kreślił swą morderczą mapę w województwie gdańskim i na jego obrzeżach.

Książka ukazuje również ogrom pracy jaką wykonała ówczesna policja. Jest również miejscami drastyczna, a sceny mordów kobiet dla przeciętnego człowieka są niewyobrażalnie wstrząsające. Wielokrotnie zastanawiałam się do czego człowiek jest zdolny, aż natrafiłam na ten oto cytat:

" Najbardziej odrażające przykłady okrucieństwa człowieka określamy jako zwierzęce czy bestialskie, sugerując przez użycie tych przymiotników, że zachowanie takie jest charakterystyczne dla zwierząt znajdujących się na niższym aniżeli my poziomie rozwoju. W rzeczywistości jednak skrajnie zwierzęce zachowanie występuje wyłącznie u człowieka; dzikość i okrucieństwo z jakim traktujemy się nawzajem nie mają żadnego odpowiednika w naturze. Jest ponurym faktem, że jesteśmy najokrutniejszym i najbardziej bezlitosnym gatunkiem jaki stąpał po ziemi."

Moja ocena książki to 8.5/10 pkt

środa, 31 maja 2017

"Wampir z Zagłebia"- Przemysław Semczuk


Lata 70 XX wieku to czas, w którym nie było mnie jeszcze na świecie.
Dopiero teraz słyszę na temat niektórych wydarzeń, które w tamtym okresie miały miejsce.
O "Wampirze" z Zagłębia dowiedziałam się przypadkiem i niedawno.
Zaintrygowała mnie owa postać, więc postanowiłam przeczytać coś o niej i wyrobić sobie własną opinię.

Autor w tej książce zakłada domniemaną niewinność skazanego na karę śmierci Z. Marchwickiego.
Ja również podzielam jego zdanie. Obciążające dowody, które w tamtym czasie znalazła na niego milicja, dla mnie są niewystarczające i niezasługujące na to by powiesić człowieka. Kuriozalny jest również cały proces sądowy, który tak dokładnie opisał Przemysław Semczuk.

Tą książkę szczególnie polecam ludziom lubiącym zagłębiać się w polskie zbrodnie okresu powojennego, i ówczesne procesy sądowe (ich przebieg itd).

Skłamię, gdy napiszę, że nie była ciekawa. Owszem, była jednak brakowało mi w niej opisów zbrodni, ich przebiegu, bliższego zagłębienia się w relacje w rodzinie Marchwickich.
Podczas czytania podobało mi się to, że autor cytuje akta sprawy i daje czytelnikowi możliwość pośredniego, osobistego zapoznania się z tą trudną i wielowątkową sprawą. Jako osoba, którą ciekawią seryjni mordercy i ich pobudki oraz motywy zbrodni, jestem mile zaskoczona tą pozycją kryminalną.


piątek, 19 maja 2017

"Mała zagłada" - Anna Janko


"Każdy kraj ma swoje osobne mity. Dlatego historia Europy jest jak puzzle, które do siebie nie pasują.  Bo się te dobra i zła w międzynarodowym dyskursie uzgodnić nie mogą. [...] Jedno jest pewne: nie należy oczekiwać zmian na lepsze, bo coś takiego jak postęp moralny w historii nie istnieje."

"Mała zagłada" powinna być lekturą obowiązkową w szkole średniej. Każdy młody człowiek, bez wyjątku powinien usiąść w ciszy i tą książkę przeczytać. Być może wtedy mielibyśmy prawdziwy, niezakłamany szacunek do polskiej flagi, godła czy walczących na przestrzeni wieków w obronie naszych granic i umierających tylko dlatego, że jest się POLAKIEM.

"Brakuje słów by opisać okrucieństwo oprawcy, brakuje słów by opisać mękę ofiary. Nie udało się to chyba w żadnej z wielkich ksiąg ludzkości. Skoro nie Słowo było pierwsze, to nie ono jest kluczem do tajemnic."

Miliony ofiar, które pochłonęła II woja światowa, to tak naprawdę miliony odrębnych historii ludzkich istnień. Ich dramaty i tragedie. Autorka skupia się na nieszczęściu jej najbliższych. 1 czerwca 1943 roku Niemcy w  ciągu paru godzin do gołej ziemi zniszczyli wioskę Sochy na Zamojszczyźnie. W pogromie mieszkańców zginęli również dziadkowie i wujowie Anny Janko. Cudem ostała się jej matka, wówczas 9- letnia Teresa, oraz jej dwójka młodszego rodzeństwa.

" Bóg też ma swojego wroga, którego być może sam stworzył, walczy z nim i negocjuje na przemian. Może to  z jego powodu zbudował nasz świat, którego używa jak tarczy obronnej. Wszyscy pytają : Unde malum? Skąd zło? A przecież to proste, stąd, że Bóg ma wroga. Najdobitniej to widać, gdy zabija się dziecko. Wagony dzieci. Wtedy już nie ma żadnego wytłumaczenia. Każdy widzi, że to nie może być ludzkie, człowiek sam z siebie nie mógłby tego zrobić. Sam z siebie może to zrobić tylko ktoś o wiele większy".

Książka jest mocna, szczególnie dla matek, gdyż to one posiadają więcej instynktu i potrafią wczuć się w rolę kobiet, które traciły swoich dzieci i mężów w czasie wojny. Do tego autorka zmierza się z jej osobistymi przeżyciami. Jest dzieckiem kobiety, która na wojnie straciła wszystko- matkę i ojca, dom na wsi, dziadków ze strony ojca, miłość i poczucie bezpieczeństwa. Janko opisuje jak to jest być dzieckiem, którego matka żyje w lęku, że wojna w każdej chwili może powrócić, że miewa stany lękowe, jest niestabilna emocjonalnie, a w ciele dorosłej kobiety wciąż tkwi 9- letnia dziewczynka z Zamojszczyzny.

Podoba mi się również to, że autorka nie skupia się na liczbach i statystykach, a na jednostkach. Przytacza historię pojedynczych ludzi, które na dłużej utkwią nam w pamięci niż suche fakty i wyliczenia. Polecam tą książkę wszystkim, którzy mają odwagę zagłębić się w historię pełną okrucieństwa, ludzkiej krzywdy i niesprawiedliwości.

Moja ocena to 10/10 pkt.

poniedziałek, 8 maja 2017

Cesarzowa nocy. Historia Katarzyny Wielkiej- Ewa Stachniak


Pasjonuje mnie historia, a najbardziej kobiety, które w czasach rządów i twardej ręki mężczyzn wzbiły się na wyżyny swoich możliwości i na zawsze zapisały się na kartach historii. Taką kobietą jest caryca Katarzyna Wielka, która rozdarła naszą polską ziemię na strzępy, pozbyła się niewygodnego męża kochającego ołowiane żołnierzyki i jest znana z wielu miłosnych podbojów.
Zagłębiając się w tą lekturę byłam pewna, że porwie mnie w swoje najgłębsze zakamarki. Niestety, "Cesarzowa Nocy" nie oddała wielkiej osobowości Katarzyny. Była nudniejsza od podręcznika do historii, wszystko zostało opowiedziane po łebkach. Najgorsze dla mnie było to, że narracja była bardzo rwana, autorka wymieszała fakty z życia carycy, których i tak nie było zbyt wiele.

Po przeczytaniu tej książki wiedziałam tyle co na początku: że przyjechała z Niemiec, urodziła następce rosyjskiego trony, którego spłodziła z kochankiem, związała się z wieloma mężczyznami "faworytami" itd. Nie dowiedziałam się czegoś więcej, jakiejś ciekawostki, która na długo zapadłaby mi w pamieć i za to też, mam za złe do autorki powieść, gdyż uważam, że książka musi mieć w sobie "to coś", co zatrzyma czytelnika na dłużej.

Ogólnie rzecz biorąc oceniam książkę "Cesarzowa Nocy" na 5/10 pkt.

niedziela, 3 lipca 2016

Bagienna niezapominajka- Arael Zurli


Któż z nas nie zna choćby jednego wiersza Marii Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej?
Nigdy nie zgłębiałam się w jej biografie (znałam kilka faktów z jej życia i to by było na tyle).
Nie zastanawiałam się jaką była poetką, jaki miała charakter i pasje. 
Dzięki tej lekturze wiem o niej więcej. Poznałam jej zalety i wady, których miała bez liku.

Po lekturze "Bagiennej niezapominajki" wiem, że Jasnorzewska była kobietą mającą fioła na punkcie swojej urody i upływającego czasu, na prawie wszystkich patrzyła z góry, a swoje wiersze pisała nie z pasji,a po to by przyniosły jej finansowe korzyści.

Jej nieznane życie potwierdzone jest zapiskami z prywatnego dziennika poetki, oraz listami do znajomych i rodziny, To właśnie z nich wyłania się obraz kobiety, z którą nie chciałabym mieć do czynienia. Kobiety nie potrafiącej zaparzyć sobie filiżanki kawy, śpiącej w futrze i kochającej nieporządek. Traktującej swych mężów z pogardą. W sumie to nie tylko mężów, krytyczne słowa wypowiadała również na temat swoich najbliższych.

"Okropne, nieludzkie społeczeństwo nasze, czego dowodem, że na trzech moich mężów ani jeden nie jest naprawdę człowiekiem, z którym łatwo by żyć można. Pierwszy, kretyn notoryczny, nieuk i cham. Drugi wariat trochę, zły charakter, egoista sentymentalny,żujący własne paznokcie, nerwus i zarozumialec szewcowaty, średnio porządny w interesach. Trzeci- urok dziecka i zwierzęcia, ale dużo zarozumialstwa, pychy , no i te wybryki niesamowite, gdy staje się dla mnie niebezpieczny od wojny samej".

Ta książka obnaża brutalną prawdę o poetce. Nie słodzi na jej temat, nie ubarwia życia by było fantastyczne i przyjemne dla czytelnika. Mimo, że artystką była genialną, człowiekiem była zepsutym i ciężkim do życia.Miała swoje dziwaczne przekonania, których za nic w w świecie nie można było zmienić. Polecam tą książkę wszystkim tym, którym zależy na poznaniu prawdy na temat życia artystki.

Moja ocena 8/10 pkt.



poniedziałek, 12 maja 2014

Anna Jantar. Bursztynowa dziewczyna- Mariola Pryzwan


Niektóre biografie są nudne jak flaki z olejem. Przepełnione datami i miejscami trudnymi do zapamiętania. Ciężko się to czyta i jeszcze trudniej przyswaja, Biografia Anny Jantar pisana przez Mariolę Pryzwan jest całkowicie odmienna. Główną bohaterkę wspominają osoby z którymi żyła na co dzień i współpracowała. Jest w ich pamięci ciągle żywa i pamiętają o jej zaletach jak i wadach. 

Kim była Anna Jantar chyba nikomu nie muszę przypominać. Chociaż nie dorastałam w latach jej popularności znam na pamięć większość jej piosenek. Moją ulubioną jest Nic nie może wiecznie trwać to jeden z ostatnich jej przebojów. Jego przesłanie jest dość fatalistyczne i za szczęście,które mamy przyjdzie nam odpłacić w przyszłości.

Legenda o Annie Jantar trwa do dziś. Choć piosenkarka zmarła w tragicznych okolicznościach ponad 34 lata temu, wciąż jest obecna w polskiej piosence rozrywkowej. Z biografii Bursztynowa dziewczyna poznajemy Annę Jantar jako uśmiechniętą kobietę,która potrafiła cieszyć się życiem. Dowiadujemy się,że była to utalentowana dziewczyna,która z pomocą swego męża-kompozytora została jedną z największych gwiazd polskiej estrady. Odsłania się przed nami jej obraz kochającej matki i osoby,która nad wszystko ceni wartości rodzinne.

Biografia autorstwa Pani Marioli jest bardzo dobrze dopracowana i zawiera mnóstwo zdjęć Anny Jantar. Ponadto zostały w niej umieszczone prywatne listy piosenkarki,które pisała do męża,córki i mamy będąc za granicą,między innymi w USA.

Polecam tą książkę miłośnikom biografii i osobom lubiącym poznawać prawdziwe życie znanych postaci. 



Moja ocena biografii 9/10 pkt
wyd: Marginesy 2014
stron: 392

piątek, 7 marca 2014

Pierwsza wyprawa-Nepal- Kinga Choszcz


Ciężko mi się czyta wspomnienia z podróży kobiety,której już między nami nie ma. Zapiski kobiety,która zostawiła wszystko za sobą i wyruszyła w nieznane autostopem. Przemierzyła wiele kilometrów by dotrzeć do Nepalu i spełniła swoje najskrytsze i trochę zwariowane marzenie.

Książka została wydana jako trzecia z kolei,lecz zawiera zapiski z pierwszej podróży znanej później podróżniczki Kingi Choszcz.Ten dziennik młoda kobieta pisała na bieżąco,z dnia na dzień,w różnych miejscach i warunkach. Zapiski są bardzo autentyczne i pełne emocji. Nie są autoryzowane więc dokładnie wiemy co w danym momencie odczuwała autorka tych notatek.Jej podróż jest fascynującym wydarzeniem zarówno dla niej jak i dla czytelnika. Nie mogłam nadziwić się jak młoda kobieta w 1995 roku potrafiła zatrzymać tira i poprosić kierowcę o podwiezienie.Potrafiła przejechać całą Turcję z kierowcami ciężarówek i nic się jej nie stało. Uważam,że była niezwykłą szczęściarą i spotkała na swej drodze ludzi uczciwych i o dobrych sercach,którzy bezinteresownie podali jej pomocną dłoń.Osobiście nie odważyłabym się na coś takiego.

Dla mnie wadą tej książki jest to,że więcej w niej zapisków z Indii niż z Nepalu. Nepal przedstawiony jest na kilku stronach, a ta kraina jest tak niesamowita i egzotyczna dla Polaków,że powinno się o niej napisać nieco dłużej.
Ponadto autorka pędzi przez całą książkę z miejsca na miejsce i opisuje swą podróż szybko a czasami wręcz chaotycznie.Brak mi także głębokiego zanurzenia się w kulturę i obyczaje krajów,które Pani Kinga odwiedziła. Życie codzienne opisane jest pobieżnie,święta również. Najwięcej czytamy o sposobie podróżowania autorki oraz o osobach,które spotkała na swej drodze.
Mimo to warto było poświęcić czas na papierową wędrówkę z Polski do Nepalu i Was też zachęcam.



Moja ocena książki 6/10 pkt



niedziela, 16 lutego 2014

Czarna księga Kresów- Joanna Wieliczka- Szarkowa


Ta książka to historia Kresów. Historia Kresów od samego początku.Od przyłączenia ich w czasach Kazimierza Wielkiego czy w wyniku Unii lubelskiej. Czarna Księga Kresów przypomina nam o wielkich czasach Rzeczpospolitej Polskiej,która rozciągała się aż do dolnego Dniepru i była krajem o wielkiej potędze. Mogła poszczycić się zabytkowymi miastami jak Lwów,Wilno czy Grodno. Była krajem tolerancyjnym i wieloreligijnym. Prócz katolicyzmu na jej obszarze żyli i mieszkali Unici,Żydzi czy Protestanci,którzy utożsamiali się z kulturą polską,mówili i żyli w zgodzie i spokoju.

Autorka chronologicznie przedstawia historię ziem wschodnich,które obecnie nie należą już do państwa polskiego. Wyjaśnia w jaki sposób tereny dzisiejszej Litwy czy Ukrainy zostały nam odebrane (niekiedy siłą i podstępem).W swej księdze opisuje smutną historię Kresów,które od lat były ciężko doświadczone przez los. Wpierw przez hordy tatarskie i kozackie,następnie przez carską armię w czasach rozbiorów, bolszewików podczas wojny polsko-rosyjskiej oraz nazistów i komunistów. Szczególnie w pamięci pozostają mi rozdziały dotyczące drugiej wojny światowej,która pozostawiła na ziemiach wschodnich zgliszcza,trupy i popioły. Bogate dwory i gospodarstwa rolne zostały zrabowane, ludność wywieziona na daleką Syberię lub w bestialski sposób zamordowana. Nie oszczędzono noworodków czy starców. Ci,którzy postanowili zostać we własnych domach na siłę zostali wywiezieni i pozbawieni majątku całego życia.

Pani Joanna nie zapomina przybliżyć czytelnikowi metod jakich dopuszczali się komuniści by zwalczyć polską religijność na Kresach. Rosyjscy ateiści rabowali kościoły,które zamieniali na magazyny czy koszary dla wojska. Nie oszczędzali księży i wierzących. Napadali w trakcie świąt czy pierwszych komunii. Grabili, niszczyli i palili wszystko co kojarzyło się Polakowi z wiarą i Bogiem.

Oczywiście wszystkie opisane w książce wydarzenia poparte są cytatami naocznych świadków oraz wyjaśnieniami historyków. Po przeczytaniu tej pozycji mam ogromną tęsknotę za tym co odeszło. Żal mi,że w ten sposób potoczyła się nasza historia. Utraciliśmy polskość,naszą ziemię i wiele zabytków. Na zawsze straciliśmy wschodnią kulturę i tradycję. Dlaczego i kto za to wszystko odpowiada?



Moja ocena książki 9/10 pkt
wyd: AA 2011
stron: 374

poniedziałek, 10 lutego 2014

Houston,mamy problem- Katarzyna Grochola


"Houston,mamy problem" to lekka powieść o 30-letnim Jeremiaszu.Mężczyzna leczy rany po rozpadnięciu się jego 4-letniego związku. Narzeka na pracę bo nie rozwija się zawodowo jako operator kamery. Ma do spłacenia kredyt za mieszkanie,a prócz tego nie może się opędzić od wścibskiej i nad wyraz opiekuńczej mamusi.
Fabułą tej książki jest życie faceta z warszawy,który narzeka na swój los i nie wie jak nim pokierować. Szuka dziewczyny,ale tak naprawdę wciąż rozmyśla o tej byłej.Chce uwolnić się od matki,lecz jest gościem jej co niedzielnych  obiadków i zanosi jej także swoje pranie. 

Miało być śmiesznie i czasem było,jednak przez większość czasu było banalnie i śmiesznie na siłę. Nie wiem dlaczego ta powieść jest taka opasła. Bez problemu historię Jeremiasza można opisać w 400 stronach,a nie aż w 600! Dużym plusem tej powieści jest to,że głównych bohaterem jest facet,a autorką kobieta. Grochola wchodzi w skórę męskiego osobnika i próbuję zrozumieć jego postrzeganie świata. To wychodzi jej znakomicie. Po przeczytaniu tej powieści jeszcze bardziej uświadomiłam sobie,że statystyczny Kowalski zaczyna być dojrzały po trzydzieste i na ogół nie myśli o zbyt skomplikowanych rzeczach.

Nie wiem po co Grochola kończy tą powieść happy endem. Takie historię to raczej tylko w filmach (i to tych reżyserowanych specjalnie na Walentynki). W rzeczywistym świecie ludzie od siebie odchodzą, umierają,kłócą się i odnajdują szczęście w nowych związkach.

Trudno Jeremiasza nie lubić,ale trudno go też lubić. W momentach jest tak infantylny,iż trudno uwierzyć w to,że ten facet skończył jakąkolwiek szkołę. Nie powiem czasem przejrzy na oczy,a nawet powie coś konkretnego i mądrego,ale to rzadkość.

Akcja powieści również się nie rozwija.Ciągle to samo ślimacze tempo...

Moja ocena powieści 4/10 pkt
wyd: Literackie
stron: 6008 


niedziela, 19 stycznia 2014

"Rio Anaconda"- Wojciech Cejrowski


Gringo Wojciech Cejrowski w podróży po Amazonii- tak w kilku słowach skreślić można fabułę książki polskiego podróżnika pod tytułem Rio Anaconda.

Któż z nas nie chciałby wyruszyć w nieznane by odkryć to co jeszcze nikomu nie udało się odkryć? Nie wszyscy mogą podróżować w głąb dżungli i bratać się z dzikim plemieniem Indian,dlatego podróż w nieznane można przeżyć także wędrówką palcem po papierze. A właściwie podążając wzrokiem za tym co opisał dla nas wspaniały podróżnik W.Cejrowski.

Rio Anaconda zabiera nas w świat dzikich Indian do których nie dotarła jeszcze cywilizacja. Ci ludzie nie mają  telewizji,nie są zasypywani przez góry chińskiego plastiku i nie znają takich pojęć jak globalizacja czy urbanizacja.Żyją sobie wśród dzikich zwierząt,pośród lasów deszczowych w okolicach rzek i jezior. Mają własną,niczym nie skażoną kulturę. Własne poglądy nie pozmieniane przez facetów w garniturach z komórką w ręku.Żyją z dnia na dzień,powoli,bez pośpiechu z daleka od miast pełnych szkła i betonu.
Baner

Pan Wojciech przedstawia polskiemu przeciętnemu obywatelowi życie jakie wiodą Indianie. Czy jest ono dla nas interesujące? Owszem. Zaciekawią nas nie tylko potrawy przygotowywane przez Indianki,czy życie rodzinne. Pełne emocji są opisy polowań, rytualnych obrzędów pełnych magii i telepatii.

Cejrowski pokonuje własny strach,przezwycięża swoje obawy i rusza w nieznane. Poznaje obowiązki szamana czy wodza plemienia,uczestniczy w indiańskich świętach i zajada się potrawami z dżungli,które wcale rarytasami nie są.Uczestniczy w polowaniach, pływa indiańską łódką po głębokich i mętnych wodach,naraża się na niebezpieczeństwo ze strony dzikich zwierząt,które w ciągu kilku sekund mogą nawet doprowadzić do śmierci.
To wszystko opisuje w sposób zabawny, z wielką dawką humoru i jest w stanie zaciekawić nawet najbardziej wybrednego czytelnika.

Cejrowski pisząc to powieść przelał w nią całą pasję jaką posiada.Ponadto dopieścił ją umieszczając w niej przepiękne zdjęcia oddające klimat jego egzotycznej wyprawy.

Polecam ją zarówno osobom,które kochają podróżować,ale także tym,którzy lubią wyłącznie czytać o podróżach w odległe i nie do końca zbadane miejsca.

środa, 15 stycznia 2014

"Chwile, których nie znamy. Opowieść o Marku Grechucie"- Marta Sztokfisz


Weź to serce,wyjdź na drogę.
I nie pytaj się "Dlaczego?''

Moja fascynacja twórczością Marka Grechuty zaczęła się od obejrzenia w telewizji polskiej programu z jego największymi przebojami. Na małym ekranie ujrzałam pięknego młodzieńca o niewinnej twarzy i magnetycznym spojrzeniu śpiewającego,że "dam Ci serce szczerozłote,dam konika cukrowego...".Od tego czasu piosenki Marka Grechuty towarzyszą mi na co dzień.

Pani pachnie jak tuberozy.
To nastraja i to podnieca.
A ja lubię zapach narkozy,
A najbardziej -gdy jest kobieca.

Mówię ładnie? I melodyjnie?
Zdania perlę jak z pereł kolię.
Pani patrzy melancholijnie...
Skąd ma Pani tę melancholię?

Biografia Marka Grechuty to książka zrodzona z fascynacji jego osobą. Zanim Marta Sztokfisz napisała tą biografię przeprowadziła wiele rozmów z przyjaciółmi Pana Marka, a także z jego kuzynem. Autorka badała każdy wątek z jego życia. Drobiazgowo i skrupulatnie zastanawiała się nad losami życia jego samego oraz najbliższej rodziny artysty. Po wielu długich miesiącach wypełnionych ciężką pracą przedstawia nam obraz chłopaka z Zamościa,który był wybitnym uczniem i nieśmiałym chłopakiem.Ciężko przeżył rozwód rodziców i już od małego kochał czytać wiersze,tworzyć i recytować przed publicznością

Z tej biografii dowiadujemy także się o chorobie Grechuty,która przez wiele lat była tematem tabu, o jego złym stanie psychicznym i długoletniej depresji.Marta Sztokfisz zastanawia się co spowodowało chorobę afektywną dwubiegunową.Czy była to pierwsza nieszczęśliwa miłość,czy obciążenie genetyczne? A może życie w ciągłej trasie koncertowej lub problemy z synem,który odszedł z domu na dwa lata i przez cały ten czas nie dawał znaku życia?

Pisząc książkę o życiu Marka Grechuty Pani Marta napotkała opór milczenia ze strony jego najbliższej rodziny.Wiele artystów z którymi rozmawiała nie podaję swego nazwiska bojąc się reakcji ze strony Danuty Grechuty-żony artysty. Szkoda,bo bardzo chętnie poznałabym opowieść o Panu Marku bezpośrednio od kobiety,która spędziła z nim kilkadziesiąt lat.Była jego opoką,opiekowała się nim w trudnych chwilach i podtrzymywała ciepło rodzinnego ogniska.

Oczy Twe jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia.
Więc ja chciałbym Twoje serce
ocalić od zapomnienia.

Biografia napisana jest stonowanym językiem,nie wywyższa za wszelką cenę Grechuty jako artysty.Ukazuje jego ułomne człowieczeństwo.Jego wady i zalety. Biografistka nie zataja,że Grechuta nie zaprosił własnej matki na swój ślub oraz nie uczestniczył w jej pogrzebie.Dodatkowym plusem są zdjęcia Pana Marka z dzieciństwa i jego młodości oraz obala mit,że Grechuta był pijakiem,który koncertował pod wpływem alkoholu. Jego otumanienie to skutek przyjmowania bardzo wielu leków psychotropowych,a nie ciągotka do kieliszka.

Moja ocena książki 9/10 pkt
wyd: W.A.B 2013
stron: 300

środa, 8 stycznia 2014

''Bolało jeszcze bardziej"- Lidia Ostałowska


Wartościowa książka to nie tylko powieść,która kończy się happy endem,a jej bohaterowie to bogaci i piękni,którym w życiu nie brak niczego.Książka może opowiadać o losach zwykłych ludzi.Przedstawiać losy trudnej młodzieży, biednych rodzin niemających prawie nic,prócz gromadki dzieci.Według mnie reportaże oddające szarą rzeczywistość są cenniejsze niż romanse czy kryminały. Przekonałam się o tym czytając zbiór reportaży pod tytułem "Bolało jeszcze bardziej: Lidii Ostałowskiej

Główny bohater "bolało jeszcze bardziej" to osoba,która ma pod górkę.Często nie może poradzić sobie w życiu. Nie ma pieniędzy,nie nosi markowych ciuchów,musi pracować zamiast chodzić do szkoły,czy nie może znaleźć pracy w związku z panującym bezrobociem.

Wszystkich bohaterów tych reportaży łączy trudna sytuacja życiowa. Poznajemy kobiety,które w swym życiu dokonały aborcji.Dlaczego? Bo miały plany i marzenia,a dziecko przeszkadza w karierze,bo nie były gotowe na to by zostać matką lub partner wywierał na nich presję,a one same bały się o to jak sobie poradzą.

Lidia Ostałowska opowiada także o kobiecie,która była molestowana przez ojca i ma z nim synka. Przedstawia do bólu prawdziwy obraz życia w kazirodczym związku. Autorka reportaży,które powstały na przełomie 20 lat spotyka na swojej drodzy wielu młodych ludzi między innymi łódzką młodzieżą mieszkającą w pewnym blokowisku. Chłopaki opowiadają jej historię życia, mówią dlaczego życie jakie wiodą jest ciężkie,dlaczego nie mogą spełnić swych marzeń.

Opisana w reportażach bieda (szczególnie w małych po pegeerowskich wioskach) kontrastuje z polskim kombinatorstwem tak by coś na lewo zarobić,a niewiele się przy tym narobić. Mi w pamięci utkwił obraz mężczyzn z Przerośli Gołdapskiej,którzy nie pracują bo im się po prostu to nie opłaca.Wolą brać pieniążki od państwa,żerować na podatnikach i prosić o wsparcie Opiekę Społeczną.

Smutek mnie ogarnia kiedy czytam o Polsce biednej,brudnej i niekiedy pełnej przemocy.Jednak wiem,że powinniśmy ujawniać i rozpowszechniać problem społeczeństwa,którego nie stać żyć na godnym poziomie.Może poruszając ten problem coś się zmieni? Kto wie,zawsze warto jest mieć nadzieję.

Moja ocena powieści 10/10 pkt
wyd: Czarne 2012

niedziela, 5 stycznia 2014

"Podróżnik WC"-Wojciech Cejrowski


Wojciech Cejrowski to taka postać,którą się kocha,albo nienawidzi. Ja go lubię. Lubię go za styl bycia i za to w jaki sposób wyraża swoje zdanie (szczególnie to dotyczące podróży).Nie zgadzam się z jego wieloma poglądami politycznymi,lecz cenię go za to jakim jest podróżnikiem i odkrywcą.
Wojciech Cejrowski to osoba o nieprzeciętnej inteligencji i obyta w świecie. Mapę świata zna pewnie na pamięć,ponieważ mało jest miejsc w których go nie było.Przemierza na bosaka świat wzdłuż i wszerz,a swoje przemyślenia i notatki z podróży wydał w formie książki pod tytułem "Podróżnik WC"

Postanowiłam,że przeczytam jego parę książek. Powiem Wam,że program telewizyjny "Boso przez świat" obejrzałam od pierwszego do ostatniego odcinka i miałam nadzieję,że jego książki będą tak dobre jak ta audycja telewizyjna.Nie pomyliłam się.

Podróżnik WC to zbiór powieści z wielu podróży. Książka przenosi nas między innymi do Meksyku czy USA. Ten zbiór opowieści o ludziach dla nas obcych,o miejscach mało dostępnych i dziwnych rytuałach czyta się z szybkością światła. Cejrowski to mężczyzna,który potrafi zaciekawić czytelnika do tego stopnia,że jego publikacji nie można odłożyć na bok.Podczas czytania śmiałam się w głos i analizowałam wiele wypowiedzi Pana Wojtka (szczególnie tych jego osobistych wywodów mało związanych z tematem książki).

Cejrowski przekonuje nas,że wytrwałość i chęć wystarczy do tego by rozpocząć podróż na koniec świata,a nawet dalej. Dla niego nie ma rzeczy niemożliwych. Z jednym płucem wędruje w dżungli,naraża się na niebezpieczeństwo ze strony zwierząt oraz ludzi. Udowadnia,że niewielkie pieniądze wystarczą na to by wyjechać na inny kontynent,a nieznajomość języka wcale nie jest barierą nie do pokonania

Oprócz treści imponuje mi również wydanie tej książki.Starannie dobrana szata graficzna,przepiękne fotografie. Twarda oprawa i dobrej jakości papier.Książka aż prosi się o wyeksponowanie w domowej biblioteczce.

Moja ocena powieści 10/10 pkt.
wyd: Bernardinum 2010
stron:256.


środa, 1 stycznia 2014

"Nad rzeką niepamięci"-Joanna Lustyk


Rodzinne tajemnice...

Przeszłość dalszej oraz bliższej rodziny może być naprawdę interesująca.Zastanawialiście się kiedyś jakie tajemnice mają Was przodkowie? Co przez lata zdołali skrzętnie ukryć przed światem? Może nieślubne dzieci,zdrady małżonków czy sprzeczki rodzinne? Poznawanie historii rodzinnej może być ciekawym przerywnikiem czasu. Zagłębianie się w przeszłość i odkrywanie tego co przez lata było ukryte może przynieś wielkie i nieoczekiwane rezultaty.Niekiedy rezultaty owocnych poszukiwań mogą być dla nas bolesne.

Adam-główny bohater książki Nad rzeką niepamięci to dorosły mężczyzna po rozwodzie.Jest sam.Nie utrzymuje kontaktu z dwiema siostrami,matka zmarła mu już jakiś czas temu,a teraz umiera mu ojciec. Na niego spada obowiązek uporządkowania mieszkania po zmarłym rodzicu.Podczas porządków w stosie makulatury znajduje zapiski i notatki,które dotyczą jego rodziny. Niektóre z nich są zabawne inne smutne,a jeszcze inne wstrząsające. Schowane przed światem pamiętniki przenoszą go w trudne czasy-rewolucję październikową, I wojnę światową czy radziecką i niemiecką okupację Lwowa.

Historia rodziny Kozarynów to opowieść napisana barwnym i bardzo wyrazistym językiem. Czyta się ją z wypiekami na twarzy,często roniąc po cichu łzę,ponieważ losy głównych bohaterów to nie sielanka. Kozarynowie zostali bardzo mocno doświadczeni przez los.Nie ominęła ich okupacja,bieda,niebezpieczeństwo ze strony ukraińskich band UPA,ani komunizm. Historia rodzinny prócz bolesnej historii zawiera wiele osobistych faktów z życia. Jakich? O nich dowiecie się już podczas czytania.

Ciekawość głównego bohatera,który zaczął poznawać losy swej rodziny by poznać jej ciekawą historię zmienia się po jakimś czasie  Adam oprócz zagłębiania się w przeszłość chce dowiedzieć się prawdy o samym sobie.Ma przypuszczenia,że nie jest tym za kogo się uważa. Przeglądając zapiski ojca,chce także zrozumieć człowieka jakim on był. Pamiętając trudne dzieciństwo chce dowiedzieć się dlaczego jego rodzic był oschłym mężczyzną bez jakichkolwiek uczuć?Dlaczego nie okazywał miłości żonie,ani dzieciom?Dlaczego nie przytulał,nie rozmawiał i nie dowartościowywał swych dzieci?

Na mnie największe wrażenie zrobiły nie losy rodzinny Kozarynów,lecz opisy wydarzeń na Kresach podczas drugiej wojny światowej. Polak dla Ukraińca stał się wrogiem,stał się Lachem,którego należy zniszczyć. Bandy chłopów zabijali polskich sąsiadów z którymi mieszkali i pracowali ramię w ramię. Zabijali kobiety w ciąży i małe dzieci. Odcinali członki,ucinali języki i wyłupiali oczy.Gwałcili i rabowali. W imię czego i za co? Historia potrafi być okrutna.

To moje pierwsze spotkanie z Joanną Lustyk. Na pewno nie ostatnie.Pani Joanna stworzyła znakomitą fabułę,wykreowała wyraziste postacie i ukazała świat takim jaki był i jest.Jej plastyczny sposób opisywania wydarzeń sprawia,że czułam się jak bym tam była,żyła wraz z tymi ludźmi i dzieliła z nimi troski życia codziennego.

Po przeczytaniu tej książki uświadomiłam sobie,że cieszę się z tego co mam. Żyję w wolnym kraju,nie jestem biedna.Nie muszę prać na tarce,topić słoniny by zjeść kromkę ze smalcem.Nie muszę produkować mydła. Mam własny dom i na co dzień budzę się obok kochających osób.Nie muszę oglądać się za siebie i spać całą noc w ubraniu z nadzieją,że żadna uzbrojona banda nie wpadnie do mojego domu i nie rozstrzela mnie z mężem na oczach dziecka.

Moja ocena powieści 10/10 pkt
wyd: Damidos 201
stron: 304

piątek, 13 grudnia 2013

''Lilith''- Olga Rudnicka


Mityczna Lilith to pierwsza żona biblijnego Adama. W żydowskim folklorze to kobieta-wiedźma niebezpieczna dla matek w ciąży i nowo narodzonych niemowląt. W paru słowach Lilith można określić jako kobietę-demon przedstawianą w sztuce jako przepiękna uwodzicielkę z wężem oplatającym jej ciało.

Dlaczego kryminał Olgi Rudnickiej nosi nazwę Lilith? Co autorka ma na myśli i w jaki sposób polskie realia związane z demonem cywilizacji babilońskiej?

Lidia i Piotr Stanecki-małżeństwo spodziewające się pierwszego dziecka nieoczekiwanie dostaje w spadku zabytkowy,lecz nieco zaniedbany dworek w małym miasteczku Lipniowie. Lipniów to polskie Salem-miasteczko pełne legend o czarownicach i kościelnej inkwizycji. Okazuje się,że w tym spokojnym miejscu dochodzi do morderstw nastoletnich dziewczyn. Istnieje podejrzenie,że oprócz seryjnego mordercy bogaci i wpływowi mieszkańcy miasteczka w brutalny sposób likwidują osoby,które mogą zaszkodzić w ich niezbyt legalnych interesach.Czy te dwie sprawy są ze sobą powiązane? Dlaczego mąż Lidki Piotr z kochanego męża zmienia się w człowieka nerwowego i brutalnego wobec swej ciężarnej żony i co wspólnego z jego zachowaniem ma hrabina spalona na stosie ponad 100 lat temu?

Główna bohaterka Lidka to postać,która strasznie mnie denerwowała.Niby tłumaczka języka angielskiego,a jej wiedza jest na poziomie ucznia szkoły gimnazjalnej.Nawet słowo "czarownica" nie umie odmienić. Ma humory i humorki,które uważa za stan normalny w czasie ciąży.Jest niezwykle opryskliwa,zachowuje się dziecinnie i irracjonalnie. Tak naprawdę podczas czytania miałam jej po dziurki w nosie.

Kryminał Olgi Rudnickiej jest napisany dobrym językiem i wciąga...Niestety niektóre sytuacje nakreślone przez autorkę są mocno przerysowane.Szczególnie zakończenie powieści mnie do siebie nie przekonało.Tajemna sekta trwająca kilkadziesiąt lat,skupiająca największe szychy w mieście,obrządki i morderstwa jakie popełnia,a wszystko to umiejscowione w małym miasteczku gdzie każdy zna każdego- nie kupuję tego do końca.

W powieści oprócz morderstw,zaginięć i czarownic mamy wątek romantyczny,który jest,ale jakby go nie było.Jest ledwo widoczny,delikatnie zarysowany,nie rzuca się w oczy,dla mnie ta miłość to taki mały dodatek (niekoniecznie potrzebny) by uprzyjemnić czytanie.

Podoba mi się natomiast historia hrabiny sprzed 100 lat. Oskarżenie jej o magię tylko dlatego,że była piękną kobietą.Ślepota księży i namiestników kościoła. Niewinna śmierć kobiet,które wcale nie musiały umrzeć po publikacji "Młota na czarownice".

Kto lubi świat czarownic,magiczne symbole i mitologiczne demony w polskim wydaniu niech przeczyta ten kryminał.

Moja ocena powieści 6/10 pkt.
wyd:Prószyński i S-ka 2010
stron: 400

poniedziałek, 11 listopada 2013

"Chustka"-Joanna Sałyga


"Do czego przyda się chustka?"

Joanna Sałyga w wieku 34 lat dowiedziała się,że ma raka,którego całkowite wyleczenie jest niemożliwe.Godząc się ze swym losem pisała bloga,który po jej śmierci miał być dziennikiem wspomnień dla jej bliskich,a w szczególności syna Jasia. "Chustka" to zapis zmagań się z chorobą kobiety,jej nieposkromiony apetyt na życie oraz opowieść o wielkiej miłości do syna i najbliższej rodziny.

każdy z nas dostaje ciężar na miarę swoich możliwości.

Trudno jest czytać osobiste zapiski i przemyślenia osoby,która po dwóch latach walki z rakiem nie żyję.Bardzo trudno jest czytać te wspomnienia na spokojnie,w szczególności matce,która sama ma dziecko i wie jak potężna jest matczyna miłość.Chustka to powieść pełna emocji i wzruszeń.Przy niej można,a nawet warto się popłakać. Uświadomiła mi ulotność chwil i momentów szczęścia.

Podczas czytania czułam,że dochodząc do końca książki,żegnam się z jej główną bohaterką.Bardzo trudno mi było czytać ostatnie jej ponieważ wiedziałam,że koniec książki jest również końcem ziemskiego życia samej autorki.

upadam i się podnoszę.
niewiarygodne,ile we mnie siły.
któregoś dnia jednak położę się do łóżka i nie wstanę,przysięgam.
gra w ciuciubabkę z losem męczy.

Co dała mi ''Chustka"?

W czasie czytania uświadomiłam sobie parę ważnych rzeczy. Nasunęły mi się do głowy pytania na które ciągle szukam odpowiedzi. Czy można pogodzić się z przemijaniem? Czy można nauczyć się żyć ze świadomością umierania?
Oprócz mnóstwa egzystencjalnych pytań jestem bogatsza o mądrości,które pokazała mi Joanna. Dzięki niej widzę sens radości z życia rodzinnego i małych prostych rzeczy,choćby gotowania dla rodziny i kąpieli dziecka. Zdałam sobie sprawę z tego,że życie szybko przecieka przez palce i należy wydobywać z niego to co najlepsze.

szczęście to coś do zrobienia,ktoś do kochania i nadzieja na coś.

Przeczytajcie ten osobisty dziennik pełen niegasnącej nadziei i zmieńcie postrzeganie Waszego życia.

Moja ocena książki 10/10 pkt.
wyd:Znak 2013
stron: 400

wtorek, 29 października 2013

"Maria"- Barbara Iskra Kozińska


Koniec drugiej wojny światowej.Radość ze zwycięstwa i radość z odzyskanej wolności.Jednak 1945 rok to wciąż trudny czas dla każdego Polaka.Rodzina Kozińskich i Romaniewiczów wiosną 1945 roku zostawia swoje domy na Wołyniu i ucieka przed Sowietami na zachodnie ziemię odzyskane.Te dwie rodziny przyjeżdżają wagonem,a następnie wozami do małej wsi niedaleko Poznania.Wybierają domy opuszczone przez uciekających w popłochu Niemców.Choć są zafascynowani nowym sprzętem oraz  urodzajną ziemią wciąż w ich sercach czai się strach o to co będzie dalej.Czy Niemcy nie wrócą? Czy w końcu tutaj,tak daleko od rodzinnego domu znajdą szczęście i spokój?

"Maria" to powieść historyczno-obyczajowa.Matką autorki tej książki jest Maria Kozińska-główna bohaterka powieści.Jako młoda dziewczyna zgodziła się wychować synów swej zmarłej siostry Eweliny.Po śmierci ojca zaopiekowała się schorowaną matką.Maria by utrzymać rodzinę całe dnie pracowała w gospodarstwie.Zbierała grzyby,które sprzedawała na targu,a zarobione pieniądze przeznaczała na szkołę dla swoich siostrzeńców.Barbara Iskra Kozińska opisuje swą matkę z wielkim szacunkiem.Szanuję jej pracę i troskę jaką włożyła w trud utrzymania i wychowania chłopców.Nie żałuję jej słów uznania,które jej się naprawdę należą.

"Maria" to powieść,która ukazuje nam codzienne życie Polaków mieszkających na Ziemiach Odzyskanych.Ich smutki i radości,ich wspomnienia z niemieckiej okupacji i dniach spędzonych w ziemiankach oraz leśnych okopach.Powieść ukazuje nam proste życie,zgodne z naturą.Przedstawia ciężką pracę gospodarstwie rolnym i domu na wsi.Codzienne życie wiejskich kobiet w latach 50-tych i 60-tych.Ich poranne wstawanie,oporządzanie zwierząt,przygotowanie posiłku dla całej rodziny czy robienie ubrań na drutach lub ręczne pranie.

Lubię tego typu książki.Pozwalają one poczuć klimat dawnych lat i w dobry sposób oddają ich rzeczywistość.Mam nadzieję,że po tą książkę sięgną nie tylko dorośli,lecz także nastolatkowie.Może po przeczytaniu uświadomią sobie jakim trudem jest rodzicielstwo.Dobrze,że autorka zamieściła na końcu książki po słowie.Dowiadujemy się jak zakończyły się losy bohaterów.W ten sposób wątki zostają zakończone.

Ta książka oprócz dobrze przemyślanej fabuły (autorka przedstawia zdarzenia w sposób jasny i chronologiczny) urzekła mnie swojskim klimatem.Czytając przeniosłam się do małej wioski położonej pośród lasów,łąk i pół.Razem z głównymi bohaterami doświadczałam smutku i radości.Żegnałam świadków wojny.Doświadczyłam nostalgii związanej z przemijaniem i odchodzeniem w inny byt,mam nadzieję,że do lepszego świata.

Moja ocena powieści 8/10 pkt.
wyd: Bellona 2013
stron: 392

piątek, 18 października 2013

"Kasia Bosacka cudnie chudnie. Żegnaj pulpecie."-Katarzyna Bosacka


Zdrowe odżywianie,samodyscyplina i konsekwencja,a także chęć zmienienia swego życia oraz wagi.Nie diety cud,które proponują nam kolorowe czasopisma,a ciągłe zdrowe i zrównoważone posiłki zapewnią nam optymalną wagę i sprawią,że kobieta poczuje się atrakcyjna.

Bosacka chudnie to może i ja też?

Na wagę nie narzekam,ale profilaktyka jest o wiele lepsza od zwalczania nadprogramowych kilogramów.Dlatego postanowiłam przeczytać książkę dziennikarki Bosackiej i przeprogramować swoją dietę aby stała się zdrowa i w przyszłości nie obciążyła mnie nadwagą.Poradnik przygotowany przez dziennikarkę oraz autorkę własnego programu telewizyjnego zawiera uniwersalne prawdy na temat zdrowego odżywiania.Pani Kasia w swej książce obala mity oraz ukazuje nam historię gwiazd walczących z nadwagą.Jedną z nich jest Oprah Winfrey,która przez całe życie walczy o zmniejszenie nadmiernego,wręcz wilczego apetytu.

Pani Bosacka stawia na proste i zdrowe produkty spożywcze oraz dużo ruchu na świeżym powietrzu.Chcę aby dieta kobiet nie tylko przyniosła im upragniony efekt zmniejszenia wagi,lecz poprawiła ich kondycję fizyczną.Autorka pisze jak ona sama walczyła z pokusami które ciągle czyhają na osobę będącą na diecie.Podpowiada nam także co zrobić w czasie świąt,kiedy stół zapełniony jest pysznościami oraz wtedy gdy przez dłuższy czas nasza waga ciągle pokazuje tą samą cyfrę.

Jej informacje są naprawdę wartościowe. Dzięki takiej książce kobiety mogą dowiedzieć się wielu przydatnych informacji i uniknąć niepotrzebnych kilogramów,które przyczyniają się do powstawania groźnych chorób.

Tylko nie ten język Pani Kasiu

Książka jest bogata w informacje i ma bardzo dobrą szatę graficzną,która przyciąga wzrok.Moja ocena tego poradnika była by bardziej wysoka gdyby nie język jakim posłużyła się Pani Bosacka.Na dłuższą metę czytanie tej pozycji było dla mnie męczące.Bosacka pisze bardzo łopatologicznie jakby miała do czynienia z kobietami,które nic nie rozumieją i o niczym nie wiedzą.Jej sposób przekazywania informacji jest przesadzony i zbyt infantylny.

Moja ocena książki 6/10 pkt.
wyd: Publicat 2013
stron: 123



piątek, 11 października 2013

''Bezcenny"-Zygmunt Miłoszewski


Niecierpliwie oczekiwałam na tą książkę.Liczyłam dni,kiedy nareszcie będę mogła ją przeczytać.Niestety moje czekanie było daremne.Kiedy zagłębiłam się w lekturze mój dobry humor prysł i pozostało tylko gorzkie rozczarowanie.

Podczas drugiej wojny światowej Niemcy wywieźli z Polski wiele cennych obrazów,rzeźb i innych dzieł sztuki.Po wojnie w 1946 roku niektóre z naszych skarbów narodowych odnaleziono i odesłano do polskich muzeów oraz zbiorów.Polacy zdołali odzyskać między innymi słyną ''Damę z gronostajem".Do kraju nad Wisłą nie wraca jednak obraz Rafaela Santi "Portret młodzieńca".Przez wszystkie lata nadaremnie próbowano go odnaleźć,aż do teraz. Kancelaria premiera dostała informację u kogo i gdzie znajduje się obraz.Po ponad 60 latach nasz rząd pragnie go mieć z powrotem .Jedyną możliwą drogą do przywłaszczenia sobie zaginionego arcydzieła jest kradzież.Zadanie to powierza doktor Zofii Lorentz-historyczce sztuki.Jej misja ma być ściśle tajna oraz bardzo nielegalna.Czy uda jej się dostać to co zostało zabrane?

"Bezcenny" to powieść,która zabiera nas do wielu miejsc oraz przestrzeni czasowych.Na samym początku czytamy o okupowanej Polsce,następnie znajdujemy się w czasach powojennych,a na końcu we współczesnych.

Pierwszą wadą tej książki jest bardzo mały druk.Na oczy nie narzekam,ale chcę,żeby mi służyły jeszcze parę ładnych lat.Mała czcionka bardzo spowalnia czytanie.Często gubiłam się w wersach i trudno mi było się potem odnaleźć.

Kolejna wada-mnogość bohaterów.Na każdej stronie pojawia się ktoś nowy.Akcja pędzi do przodu jak japońskie metro.To wszystko jest trochę chaotyczne i mało przemyślane.Także rzuca się w oczy zbyt wiele niedopracowanych dialogów oraz niedokończonych scen.Lubię jak zakończenie wyjaśnia tropy i poszlaki.Czegoś niedopowiedzianego nie lubię.

Sam pomysł odnalezienia po wielu latach polskiej spuścizny zarekwirowanej nam przez nazistów wzbudził moją ciekawość,jednak napisana przez Pana Miłoszewskiego książka już taka ciekawa nie była.Czytałam jej kawałek,następnie odkładałam na półkę i z trudem otwierałam ją na nowo. Cóż tu dużo mówić,pomysł może fajny,ale wykonanie już nie.

Moja ocena 3/10 pkt.
wyd:W.A.B 2013
stron:496

niedziela, 6 października 2013

"Magnolia"-Grażyna Jeronim-Gałuszka


Ludzie z którymi mieszkamy i przebywamy na co dzień potrafią zmienić nasze patrzenie na świat i wpłynąć na nasze zachowanie.Miejsce w którym żyjemy także wpływa na nasz charakter.Te moje przekonania potwierdziła polska powieść pt."Magnolia".Książka przy której warto usiąść na chwilę dłużej by zastanowić się nad ludzką ułomnością przemijania.

Filip Spalski to były pilot,który został odesłany na przymusową wcześniejszą emeryturę.Praca,którą wykonywał była dla niego tak wciągająca,że zaniedbał on swoje życie małżeńskie,Żona odeszła od niego doprowadzając go do rozległego zawału i utraty znacznej części wspólnego majątku.Po tym jak ledwo uciekł śmierci spod kosy Filip sprzedaje swój dobytek,wsiada do auta i rusza w nieznane.Dociera na południe polski,gdzieś w Bieszczady.Tam na zaniedbanej i mało uczęszczanej stacji kolejowej spotyka pewnego człowieka.Od słowa do słowa dowiaduje się,że mężczyzna sprzedaje mały pensjonat.Spalski bez zastanowienia kupuje całą nieruchomość.Osiedla się w małej wsi,z dala od cywilizacji wśród ludzi,którzy na zawsze odmienią jego życie.

Filip poznaje cztery charyzmatyczne i żywiołowe kobiety,które pracują lub spotykają się w małym pensjonacie,oraz jedną dziewczynkę,która ze świata biedy ucieka w świat książek i opowiadań.Każda z tych kobiet ma własne problemy,ciekawą historię życia oraz odmienne postrzeganie świata.Ich rozmowy obfitują w cięte riposty oraz dużą dawkę humoru.Przy tej powieści nie da się nudzić.Można tylko na przemian płakać lub się uśmiechać. 

''Magnolia'' przenosi nam do spokojnego świata w którym nic nie dzieję się bez przyczyny.Opowiada nam o przemijaniu i ludzkiej ulotności.Bardzo dogłębnie zastanawia się nad ludzkim życiem,które w pewnym momencie się kończy.Czy jest jeszcze coś po ludzkim życiu?Czy nasza śmierć już wszystko kończy?Pełna nostalgii powieść,która zmusza do refleksji.Dodatkowym plusem tej książki są opowieści z życia wzięte,które potrafią przytrafić się każdemu człowiekowi.

Prosty,acz barwny język pisarki przenosi nas do świata z dala od cywilizacji i komercjalizacji.Podoba mi się taka odmiana.Bieszczady to piękne miejsce w którym warto powspominać i zastanowić się nad własnym losem.Cieszę się,że ktoś w taki piękny sposób opisał moje rodzinne strony.

Moja ocena powieści 9/10 pkt.
wyd:Prószyński i S-ka 2013
stron:384