piątek, 8 listopada 2013

"Opowieści z miasta wdów i kroniki z ziemi mężczyzn"- James Cañón


Życie bez mężczyzn może być szczęśliwe

Wojna w Kolumbii dotarła nawet do małej wioski Mariquita.Pewnego dnia partyzanci siłą zabierając z niej wszystkich mężczyzn.Ci którzy stawiają opór są natychmiastowo zabijani.Wioska pustoszeje.Pozostają w niej wyłącznie same kobiety,ksiądz oraz chłopczyk,który cudem uszedł z życiem,kiedy jego matka przebrała go za dziewczynkę.

Dla lokalnej społeczności zaczyna się bardzo trudny okres.Panuje totalny chaos.Nie ma kto pracować i rządzić.Bez twardej męskiej ręki wszystko się rozpada.W końcu jedna z kobiet,wdowa po policjancie postanawia zatroszczyć się o pozostawione same sobie kobiety.Mianuje się naczelniczką wioski.Chce przywrócić blask dawnej Marquity,a jej głowa jest pełna pomysłów.Czy to co planuje jest wykonalne?
Czy da się żyć w świecie bez mężczyzn?

Powieść James'a Canon to znakomita historia oderwana od polskich realiów.Jest ona taka inna,polskim czytelnikom wydaję się egzotyczna i barwna.Świat w niej przedstawiony zadziwia i wciąga.Podczas czytania wiele razy śmiałam się w głos z przygód jakie mieli główni bohaterowie.Nie mogłam nadziwić się w jakich warunkach żyją i jak funkcjonują.Przekonałam się,że życie z daleka od cywilizacji wyłącznie wśród kobiet może być zarówno przyjemne jak i trudne i ciężkie.

Bardzo zaciekawił mnie ustrój,który stworzyły kobiety z wioski Marquita. Dla mnie to taki komunizm w czystej postaci.Brak prywatnej własności i wielkie utopijne idee.Panie zaczęły się wszystkim dzielić,pracowały razem i bawiły się razem.Kiedy straciły kontakt ze światem zewnętrznym wymyśliły własną rachubę czasu i sposób wyznaczania pór roku i miesięcy. Bez mężczyzn oczywiście było im trochę samotnie,dlatego znalazły nowych partnerów w postaci sąsiadek.Niektóre związki naprawdę były oparte na miłości i wzajemnym szacunku.

Oprócz historii wdów z wioski Marquita autor przeplótł naszą powieść rozdziałami z życia partyzantów,którzy walczą o sprawę.Ich świat jest pełen przemocy.Krwawe mordy,bezwzględni oprawcy i życie w ciągłym strachu o to czy zdołają przeżyć.To wszystko tworzy cudowną mieszankę,którą nie sposób przeczytać.

Moja ocena powieści 9/10 pkt.
wyd: Świat Książki 2012
stron: 400

środa, 6 listopada 2013

"Tabu"-Casey Hill



Casey Hill to pseudonim literacki irlandzkiego małżeństwa piszącego kryminały.To moje pierwsze spotkanie z ich twórczością.Kryminał "Tabu" uważam za książkę ciekawą,lecz nie wciągającą i taką,którą łatwo się czyta i łatwo zapomina.

Reilly Steel to ceniona na całym świecie sędzia śledcza.Po wielu latach wraca do Dublina by zaopiekować się ojcem alkoholikiem i pomóc wprowadzić dublińskie laboratorium kryminalistyczne w XXI w (pokazać nowe możliwości zbierania dowodów z miejsca zbrodni itp).Już od początku ma pełne ręce roboty.W sennym Dublinie grasuje seryjny morderca.Najpierw usypia swoje ofiary za pomocą środków nasennych,później zmusza ich do drastycznych rzeczy niezgodnych z ich przekonaniami,a na końcu zabija.Sędzia śledcza z pomocą detektywów zbiera materiały dowodowe i próbuje schwytać zabójcę,który jest zawsze krok do przodu.Kim jest ten bezwzględny psychopata i w jaki sposób powiązany jest z traumatyczną przeszłością Reilly Steel?

"Tabu" to powieść,która w pewnych momentach nie została przez autorów dopracowana.Zaciekawi czytelnika,lecz osoba,która przeczytała już nie jedną książkę z wątkiem kryminalnym może być tą pozycją niemile zaskoczona.Autorzy każą zmierzyć nam się z pojęciami typu "kanibalizm", "związek kazirodczy", "samobójstwo" czy "eutanazja".Te kontrowersyjne słowa i tematy z nimi związane w dużym stopniu przyciągają i sprawiają,że akcja powieści wydaje się być interesująca,lecz na dobrą sprawę znajdziemy je w większości powieści kryminalnych.

Dla mnie "Tabu" nie jest również thrillerem.Czytanie nie budziło we mnie uczucia grozy i wewnętrznego strachu.Zaliczanie go do kategorii horrorów,to również pomyłka.Ja uważam,że jest to kryminał psychologiczny,ale taki troszkę naciągany.

Dobrze,że chociaż charakter głównej bohaterki jest wyrazisty.Reilly to kobieta inteligentna,spostrzegawcza i posiadająca znakomitą intuicję.W kontaktach z mężczyznami jest równie twarda jak oni.Nie pokazuje swych słabości,zawsze profesjonalna w tym co robi.Kocha swą pracę pomimo tego,że jest ona trudna,niebezpieczna i bardzo czasochłonna.

"Tabu" polecam osobom,które dopiero zaczynają zagłębiać się w świat kryminałów.Dla weteranów tego gatunku ta książka nie jest będzie bardzo atrakcyjna.

Moja ocena powieści 5/10 pkt,
wyd: Prószyński i S-ka 2011
stron: 320



poniedziałek, 4 listopada 2013

"Na kogo wypadnie''- Kevin Wignall


Kiedy główna bohaterka książki Elli przebywa ze swym chłopakiem we Włoszech jej rodziców oraz młodszego brata zabija płatny zabójca.Dlaczego i na czyj rozkaz? Kto jest winny śmierci trzech osób? Jakie nielegalne źródła dochodu miał ojciec Elli? Czy mroczne porachunki, zazdrość i skrywane tajemnice doprowadziły do śmierci angielskiej rodziny?

"Na kogo wypadnie" to powieść,która nie skupia się najbardziej na wątku kryminalnym.To książka,która w znakomity sposób przedstawia nam destrukcyjne oblicze zemsty.Czy dążenie do pomszczenie bliskich może zniszczyć naszą ludzką naturę? Czy to właśnie człowiek ma za zadanie wymierzyć sprawiedliwość? Kto jest gorszym człowiekiem-ten kto się mści czy ten który doprowadził do zabójstwa? To trudne pytania,które nie mają jednoznacznej odpowiedzi.Choć przeczytacie tą powieść nie uzyskacie na nie jednoznacznej odpowiedzi.

Chociaż niektórzy uważają tą powieść za płytką i momentami nudną ja się z nimi nie zgadzam.Początek faktycznie wciąga,potem jest trochę jednostajnie,a zakończenie dalej zaskakuje-więc nie jest tak źle.Czytając powieść bardzo szybko dowiemy się kto zlecił zabójstwo rodzinny dziewczyny i jakie miał ku temu powody.Nie można nazwać wadą tego,że od razu dowiadujemy się kto za wszystkim stoi,bo to nie jest książka typu " przez całą powieść szukamy zabójcy" to powieść,która przedstawia sytuację "znamy zabójcę-co dalej?".

Zachęcam do przeczytania,chociaż po to by zastanowić się nad tym czy zemsta przede wszystkim to dobre rozwiązanie.

Moja ocena powieści 8/10 pkt.
wyd: Świat Książki 2012
stron: 224

piątek, 1 listopada 2013

"Purpurowe rzeki"- Jean-Christophe Grange


Francuski kryminał pełen grozy i strachu.Miła odmiana po książce J.Christophe Grange "Las cieni".

Tym razem nie ma jedzenia trupów oraz pradawnych istot zamieszkujących dalekie zakątki świata.Akcja powieści dzieje się we Francji.Dokładnie w małym miasteczku uniwersyteckim położonym pomiędzy wysokimi szczytami francuskich Alp.W tym spokojnym miasteczku znaleziono zabitego mężczyznę.Wisiał on na skale,a jego ciało odbijało się w lustrze czystego jak łza jeziora.Mężczyzna był bibliotekarzem w pobliskim uniwersytecie.Często samotnie przemierzał górskie szlaki.Jego ciało było bardzo torturowane.Zabójca wydłubał mu oczy,pokaleczył i przypalił skórę. Śledztwo w sprawie znalezienia psychopatycznego zabójcy otrzymuje komisarz francuskiej policji. Pierre Niemans.

Równolegle w innym miasteczku młody policjant arabskiego pochodzenia Karim Abdouf próbuję rozwiązać zagadkę sprofanowanego grobowca dziesięcioletniego chłopca.Komisarz chcę odnaleźć rodzinę zabitego w wypadku samochodowym chłopaka.Jednak natrafia na coś bardzo dziwnego.Wszystkie szkolne zdjęcia oraz informację dotyczące chłopca ktoś ukradł.Matki chłopaka też nie można odnaleźć.

Jak te dwie sprawy się łączą?Miasteczka oddalone są od siebie o około 200 km.Kto jest zabójcą,a kto ofiarą? Zanim prawda wyjdzie na jaw ile osób straci w męczarniach życie?

"Purpurowe rzeki" to moje drugie spotkanie z tym pisarzem.Uważam je za udane.Powieść wciąga i zaskakuję.Grozy dodają wysokie i niedostępne górskie szczyty oraz rwące potoki.Dwutorowa akcja jest przejrzysta dla czytelnika,nie wprowadza zamętu,a tylko zwiększa naszą ciekawość w jaki sposób te dwa wątki się ze sobą łączą.

Ta książka jest zarówno dobrym kryminałem jak i thrillerem. Grange od pierwszej strony trzyma nas w napięciu,które powoli nam dawkuje.Pod koniec ta dawka jest już bardzo wysoka.Kiedy otworzyłam tą powieść i przeczytałam pierwsze pięć stron nie mogłam jej odłożyć ponownie na półkę.

Przekonajcie się sami co oznacza tytuł powieści "Purpurowe rzeki" i zanurzcie się w świat zemsty i zbrodni.

Moja ocena powieści 9/10 pkt.
wyd: Albatros 2011
stron: 400 

wtorek, 29 października 2013

"Maria"- Barbara Iskra Kozińska


Koniec drugiej wojny światowej.Radość ze zwycięstwa i radość z odzyskanej wolności.Jednak 1945 rok to wciąż trudny czas dla każdego Polaka.Rodzina Kozińskich i Romaniewiczów wiosną 1945 roku zostawia swoje domy na Wołyniu i ucieka przed Sowietami na zachodnie ziemię odzyskane.Te dwie rodziny przyjeżdżają wagonem,a następnie wozami do małej wsi niedaleko Poznania.Wybierają domy opuszczone przez uciekających w popłochu Niemców.Choć są zafascynowani nowym sprzętem oraz  urodzajną ziemią wciąż w ich sercach czai się strach o to co będzie dalej.Czy Niemcy nie wrócą? Czy w końcu tutaj,tak daleko od rodzinnego domu znajdą szczęście i spokój?

"Maria" to powieść historyczno-obyczajowa.Matką autorki tej książki jest Maria Kozińska-główna bohaterka powieści.Jako młoda dziewczyna zgodziła się wychować synów swej zmarłej siostry Eweliny.Po śmierci ojca zaopiekowała się schorowaną matką.Maria by utrzymać rodzinę całe dnie pracowała w gospodarstwie.Zbierała grzyby,które sprzedawała na targu,a zarobione pieniądze przeznaczała na szkołę dla swoich siostrzeńców.Barbara Iskra Kozińska opisuje swą matkę z wielkim szacunkiem.Szanuję jej pracę i troskę jaką włożyła w trud utrzymania i wychowania chłopców.Nie żałuję jej słów uznania,które jej się naprawdę należą.

"Maria" to powieść,która ukazuje nam codzienne życie Polaków mieszkających na Ziemiach Odzyskanych.Ich smutki i radości,ich wspomnienia z niemieckiej okupacji i dniach spędzonych w ziemiankach oraz leśnych okopach.Powieść ukazuje nam proste życie,zgodne z naturą.Przedstawia ciężką pracę gospodarstwie rolnym i domu na wsi.Codzienne życie wiejskich kobiet w latach 50-tych i 60-tych.Ich poranne wstawanie,oporządzanie zwierząt,przygotowanie posiłku dla całej rodziny czy robienie ubrań na drutach lub ręczne pranie.

Lubię tego typu książki.Pozwalają one poczuć klimat dawnych lat i w dobry sposób oddają ich rzeczywistość.Mam nadzieję,że po tą książkę sięgną nie tylko dorośli,lecz także nastolatkowie.Może po przeczytaniu uświadomią sobie jakim trudem jest rodzicielstwo.Dobrze,że autorka zamieściła na końcu książki po słowie.Dowiadujemy się jak zakończyły się losy bohaterów.W ten sposób wątki zostają zakończone.

Ta książka oprócz dobrze przemyślanej fabuły (autorka przedstawia zdarzenia w sposób jasny i chronologiczny) urzekła mnie swojskim klimatem.Czytając przeniosłam się do małej wioski położonej pośród lasów,łąk i pół.Razem z głównymi bohaterami doświadczałam smutku i radości.Żegnałam świadków wojny.Doświadczyłam nostalgii związanej z przemijaniem i odchodzeniem w inny byt,mam nadzieję,że do lepszego świata.

Moja ocena powieści 8/10 pkt.
wyd: Bellona 2013
stron: 392

niedziela, 27 października 2013

''Moje życie w haremie"-Jillian Lauren


Amerykańska kurtyzana w haremie sułtana Brunei

Opowieść Jillian to historia,która wydarzyła się naprawdę.Główna bohaterka zaraz po urodzeniu została adoptowana przez amerykańską rodzinę pochodzenia żydowskiego.W dzieciństwie kochała swych adopcyjnych rodziców (szczególnie ojca),kiedy zaczęła dorastać w ich relacjach pojawiły się problemy.Ojciec stał się agresywny,ona pyskata i sprawiająca problemy,a matka obojętna na to co się dzieje.Jako nastolatka Jillian wyprowadziła się z domu rodzinnego i porzuciła szkołę.Chociaż występowała w teatrze i miała okazję zagrać w podrzędnym horrorze ciężko było jej się utrzymać.Najpierw pracowała jako striptizerka w nocnych barach,następnie jako call girl w drogiej agencji towarzyskiej.Dzięki castingowi na który się zgłosiła została wybrana jako jedna z nielicznych w podróż do sułtana Brunei.Tam w pałacu,wśród mnóstwa innych kobiet wielu narodowości walczyła o wpływy i łaski bogatych mężczyzn posiadających władze i pieniądze.

J.Lauren opisuje swą historię w sposób szczery oraz z poczuciem humoru.Czytelnik nie przekreśla jej ze względu na to jaką uprawiała profesję.Widać,że była ona zagubioną młodą kobietą,która w poszukiwaniu miłości oraz pieniędzy robiła to co dla niektórych wydaje się złe i niemoralne.

Choć w sułtańskich pałacach nie brakowało jej niczego (Jillian mogła kupować najlepsze ubrania i kosmetyki bez żadnego limitu,była obdarowywana kosztowną biżuterią i innymi prezentami) po jakimś czasie czuła się samotna i zagubiona.Po dwóch wizytach w Brunei skończyła ze swoją profesją.Z powieści dowiecie się na co wydała zarobione w ten sposób pieniądze i jak ułożyła sobie życie.

Podoba mi się,że autorka opowiedziała wszystko czego doświadczyła.Nie ukrywa, że była tylko żywym towarem w rękach sułtana i jego brata,że musiała z nimi uprawiać seks i być na każde ich skinienie.Cała jej biografia jest przejrzysta,jednak jej historia mnie nie porwała.Nie ma tam nic wstrząsającego (chyba,że dla kogoś sam fakt sypiania z sułtanem już jest nie lada wydarzeniem).

Tej powieści czegoś brakuje.Niby wszystko jest tak jak być powinno,ale jednak...momentami powieść była trochę nudna.Warto ją przeczytać choćby po to by dowiedzieć się czegoś na temat Brunei-monarchii absolutnej położonej w Azji Południowo-Wschodniej oraz po to by zastanowić się jak wychowanie i dzieciństwo wpływa na nasze dalsze losy i wybory których dokonujemy w przyszłości.

Moja ocena książki: 6/10 pkt
Wyd: Albatros 2012
stron:368


piątek, 25 października 2013

"Las cieni"-Jean-Christophe Grange


Nie chciałabym się spotkać sam na sam z francuskim pisarzem,twórcą powieści ''Las Cieni".To co siedzi w jego głowie i to co przelewa na papier naprawdę przeraża.

Trzydziestoparoletnia sędzia śledcza to współczesna kobieta.Zadbana z mieszkaniem,pieniędzmi,poważaniem i dobrą pracą.Do szczęścia brakuje jej faceta na stałe,jednak jej związki są krótkie i szybko się wypalają.Jeanna Korowa wybrała swój zawód ponieważ w dzieciństwie w bardzo brutalny sposób zamordowano jej siostrę.Korowa to kobieta bardzo samotna i jescze bardziej zapracowana,Żyje wyłącznie życiem zawodowym przechodząc od czasu do czasu załamania nerwowe oraz depresje.Kiedy w Paryżu dochodzi do bardzo drastycznych morderstw młodych kobiet i kiedy jej przyjaciel również sędzia śledczy ginie w dziwnych okolicznościach kobieta bezpośrednio angażuję się by znaleźć mordercę-kanibala.To prywatne śledztwo potrwa przez długi czas,opróżni jej kieszenie i zabierze ją w podróż do Gwatemali,Argentyny oraz Nikaragui.

Pierwsze kilkadziesiąt stron książki nie jest ciekawe.To wprowadzenie i zawiązanie akcji,jeśli przebrniecie przez to zapewniam Was,że dalej jest o wiele groźniej i bardziej niebezpiecznie.Zbrodnie,które wytworzył w swej głowie J.C.Grange to naprawdę ociekające krwią przypadki.Korowa chcę za wszelką cenę schwytać mężczyznę,który zabija swe ofiary,masakruje im twarz,podrzyna gardło,wypija krew oraz zjada ich wnętrzności,szpik i mięśnie. Widać że z radością pastwi się nad ofiarą i odprawia nad nią rytualne obrzędy.Czyta się to z przerażeniem w oczach.Kanibalistyczne sceny naprawdę pobudzają wyobraźnię.
Ta książka sprawia,że czytelnik ma ciarki na plecach i  w pewnych momentach ogląda się za siebie.

Oprócz morderstw francuski pisarz zaskakuje czytelnika sporą wiedzą z wielu odmiennych dziedzin.Przybliża nam czasy wojny w afrykańskich państwach.Ukazuje świat rządów junty wojskowej.Raczy nas informacjami na temat autyzmu oraz naszych pradawnych przodków żyjących w jaskiniach na przestrzeni wielu tysięcy lat.W doskonały sposób opisuje nam działanie ludzkiej psychiki i konsekwencje dorastania w złym środowisku,pośród morderców,alkoholików oraz terroru.

Zakończenie książki również zaskakuje. Szkoda tylko,że główna bohaterka,to kobieta,która zawsze wychodzi cało z każdej opresji.Odnajduję mordercę i stacza z nim pojedynek na śmierć i życie.Nie wychodzi z niego bez żadnego szwanku.To trochę dziwne i nierealne.Dookoła niej ludzie giną,a ona sama w nieznajomych odległych od cywilizacji miejscach ma się świetnie.

Moja ocena powieści 8/10 pkt.
wyd: Albatros 2012
stron: 501