sobota, 9 listopada 2013

"Palownik"-Gregory Funaro


Najbardziej znanym palownikiem wszech czasów jest Wład Palownik zwany Drakulą.Ten hospodar wołoski urodzony w XV wieku w Siedmiogrodzie nabijał na pal jeńców tureckich oraz swych przeciwników. Był inspiracją dla postaci książkowego oraz filmowego wampira Draculi.

Greg Funaro przedstawia nam innego palownika. To były wojskowy- Edmund Lambert. Poznajemy go już na początku pierwszych stron powieści.Edmund to socjopata i schizofrenik.Wyznaczył sobie misję,którą chcę spełnić.Ma plan-plan wielkiego powrotu. Na ciele swych ofiar umieszcza napisy w wielu językach.Wszystkie słowa,które umieszcza na skórze torturowanych znaczą to samo "Wróciłem".
Zabitych nabija na pal i pozostawia w mało uczęszczanych miejscach.Osoby,które torturuje i zabija pochodzą z różnych grup społecznych i mają całkiem odmienne życie.Co je łączy? Dlaczego stają się atrakcyjne dla kogoś takiego jak Edmund Lambert?

Sprawę schwytania palownika powierzono agentowi FBI.Sam Markham ma za zadanie znalezienie motywu psychopaty i złapanie sprawcy.By odnaleźć motyw agent musi zagłębić się w świat astronomii oraz historii starożytnej.

Podoba mi się to,że autor stopniowo zapoznaje nam z historią mordercy.Poznajemy jego dzieciństwo,które wpłynęło na jego późniejsze zachowania.Widzimy świat oczami dziecka,nastolatka,osoby dorosłej oraz psychopaty.Poznajemy ludzi z którymi miał kontakt i którzy wywarli na nim negatywny wpływ.

Czy "Palownik" to jakieś wielkie arcydzieło kryminalne? Nie. To powieść,która dostarczy nam rozrywki i umili nam czas,jednak po jakimś czasie zapomnimy o niej. Wydaje mi się,że sam autor w niektórych momentach już sam pogubił się w tym co pisze. Pomysł na fabułę uważam za udany,jednak Greg Funaro trochę wymieszał akcję,dodał zbyt dużo wątków pobocznych i hipotez,które mieszają w głowie czytelnikowi. Nie znam babilońskich legend,które przedstawia nam Funaro,przez to było mi trochę trudniej ogarnąć cały szaleńczy motyw palownika.Ten motyw jest trochę zawiły,ponieważ Lambert to schizofrenik mający omamy wzrokowe i słuchowe. 

Nie można narzekać na to jak Funaro przedstawił świat głównych bohaterów.Wszystkie szczegóły dotyczące ich życia są dopracowane i łączą się w jedną całość.Oprócz pracy zawodowej Sama Markhama poznajemy jego życie prywatne,jego smutki i żałobę po stracie kogoś bliskiego.Zagłębiamy się w świat ofiar i jego samego.

Nie mogę napisać,że ta książka mi się nie podobała.Nie mogę także napisać,że jest idealna.Proszę przeczytajcie ją sami i wyróbcie sobie własne zdanie.

Moja ocena powieści 7/10 pkt
Wyd: Prószyński S-ka 2013
stron: 600