środa, 23 października 2013

''Bez śladu"-Tana French


Naprawdę bardzo dobrze napisany kryminał,który oprócz wątku śmierci sprzed lat opisuje problemy społeczne mieszkańców Dublina.

19-letni Frank Mackey żyje w biednej przemysłowej dzielnicy Dublina.Jego rodzina jest koszmarna.Ojciec to pijak bez stałej pracy,który pod wpływem alkoholowych procentów bije żonę.Matka Frank'a to despotyczna kobieta,która nie zna słowa "nie". Jedyną najbliższą osobą chłopaka jest jego dziewczyna Rosie.Fakt,że są razem ukrywają przed całym światem.O ich związku wie zaledwie garstka przyjaciół.Zakochani po pewnym czasie obmyślają wspólną przyszłość i próbują wyrwać się z otoczenia w jakim żyją.Za ciężko zarobione pieniądze kupują bilety do Anglii.Potajemnie planują ucieczkę.Ustalają,że wyjadą w nocy,kiedy ich rodziny będą spały.Za miejsce spotkania wybierają stary od dawna opuszczony dom.Frank stawia się na miejsce o umówionej porze.Nie zastaje dziewczyny.Odnajduje list w którym Rosie informuje go,że postanowiła wyjechać sama.Chłopak czeka na nią całą noc.Niestety ona nie przychodzi.Wyjeżdża sam.Dwadzieścia lat później Frank ma własną rodzinę.Jest policjantem dublińskiej policji.Pewnego dnia dostaje telefon od najmłodszej siostry,która informuje go,że w opuszczonym domu przeznaczonym do rozbiórki robotnicy znaleźli walizkę należącą do Rosie.Frank zaczyna podejrzewać,że jego dawna miłość wcale nie opuściła Irlandii.Z pomocą młodszego brata Kevina w suterenach nadającego się do rozbiórki domu odnajduje ciało Rosie.Kim jest zabójca? Dlaczego w niewyjaśnionych okolicznościach ginie Kevin?

Frank Mackey wczoraj i dziś.

Ta książka skupia się na problemach prawie 40-letniego mężczyzny,który dwadzieścia lat sądził.że jego wielka młodzieńcza miłość wystawiła go do wiatru.Choć nie powinien to bardzo prywatnie i z wielkim uczuciem angażuje się w śledztwo po to by znaleźć zabójcę,który pozbawił życia młodą dziewczynę oraz zniszczył marzenia Franka o szczęśliwej przyszłości w Anglii.

Tana French naprawdę umie pisać dobre kryminały,które zapadają w pamieć i wywołują wiele emocji.Podczas czytania czułam złość do rodziców Franka.Do ojca pijaka,który całe życie łapał pracę na czarno,a wynagrodzenie przepijał w barze.Czułam złość do matki Franka,która w sposób despotyczny i bez jakichkolwiek uczuć wychowywała swoje dzieci.Czułam złość do mieszkańców dzielnicy Dublina w której wychowywał się bohater.Do rodziców Rosie,którym wydawało się,że jak mają telewizor to są lepsi niż inni.

Oprócz złości czułam także współczucie i żal.Żal za tym co ominęło głównego bohatera.Przecież tak niewiele brakowało by odszedł z ukochaną zostawiając za plecami ten obcy i pełen anomalii świat.Tak niewiele brakowało by zaznał szczęścia. 

Autorka w bardzo obrazowy sposób przedstawia nam różnicę pomiędzy klasą robotniczą,a klasą uprzywilejowaną. Kontrast jest ogromny.To nie tylko różnica w sposobie życia czy odmienny ubiór.To inny sposób myślenia i reagowania.Choć bohater już dawno opuścił swą rodzinę i dom w którym się wychował,nie może odciąć się od korzeni i nie jest w stanie zmienić tego skąd pochodzi i kim są jego rodzice.

Książkę przeczytałam bardzo wnikliwie i naprawdę uważam ją za pozycję wartą przeczytania.

Moja ocena powieści 10/10 pkt.
wyd: Albatros 2013
stron: 480