piątek, 9 sierpnia 2013

"Mózg Kennedy'ego"- Henning Mankell


Luise Cantor to pięćdziesięcioletnia szwedzka archeolog.Po powrocie z greckich wykopalisk w mieszkaniu znajduje martwego syna Henryka.Policja ustala,że popełnił on samobójstwo zażywając niebezpieczna dawkę środków nasennych.Matka nie może w to uwierzyć,twierdzi,że ktoś zamordował jej pierworodnego.Za wszelką cenę postanawia odkryć prawdę.Z biegiem czasu dowiaduje się coraz nowszych faktów dotyczących życia jej syna Henryka.Niektóre z nich nie napawają optymizmem.Gdy dowiaduje się,że jej syn Henryk był chory na AIDS,wynajmował nikomu nieznane mieszkanie w Barcelonie i posiadał dużo pieniędzy nie jest już pewna czego więcej może się spodziewać i co tak naprawdę wie o swoim dziecku.

Afryka-umierający kontynet

W Afryce rocznie z powodu zakażenia wirusem AIDS umiera ponad 2.5 mln dzieci,mężczyzn i kobiet.Czarny Kontynent nie może sobie poradzić z coraz bardziej rosnącymi wskaźnikami chorobowości.Ten problem bardzo dokładnie przedstawił autor książki pt."Mózg Kennedy'ego" Henning Mankell.Przenosi on nas w fikcyjny który rządzi się własnymi prawami.Firmy farmakologiczne za wszelką cenę chcą znaleźć złoty środek,który pomoże zwalczyć szczepy wirusa i przyniesie im miliony dochodu.Swoje badania prowadzą na zwierzętach oraz na ludziach,którzy zostają specjalnie zarażeni i leczeni nowo powstałymi szczepionkami.

(jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat choroby AIDS oraz HIV warto zajrzeć na strony internetowe np UNAIDS (Wspólny Program Narodów Zjednoczonych Zwalczania HIV i AIDS) kliknij i zajrzyj )

Co do samej książki to niestety nie przypadła mi do gustu.Szczególnie denerwująca okazała się jej główna bohaterka.Pani Lusie za wszelką cenę nie chce pogodzić się ze stratą syna,jest oschła,nieufna i traktuje Afrykańczyków z wyższością.Można to uznać za znak żałoby po stracie dziecka,jednak mnie to bardzo zniechęciło,a czasem wręcz denerwowało.Inni bohaterzy są zepchnięci na dalszy plan,a ich wady oraz zalety nie są wyraźnie ukazane.

Autor bardzo skrupulatnie opisuje życie i poczynania głównej bohaterki.Cały czas pisze,że Lusie zrobiła to czy tamto np wypiła kawę,wzięła prysznic,położyła się na łóżku,ubrała się,wypiła kieliszek wina,zapłaciła rachunek.Sprawia to,że powieść jest nużąca,zbyt długa i staje się nie kryminałem a skrupulatnym dziennikiem. Ponadto wiele wątków tej powieści zostaje niezakończonych,a samo zakończenie jest otwarte.Tak naprawdę to nie dowiadujemy się nic,czego nie byliśmy pewni już na samym początku.Autor nie zaskakuje,akcja toczy się w powolnym tempie,twierdzę nawet że jest to tempo powolnego ślimaka.

Do tego jeszcze zagadka dotycząca skradzionego mózgu zamordowanego prezydenta Kennedy'ego,która zostaje opisana w dwóch krótkich zdaniach.Nie jest dogłębnie zbadana ani wyjaśniona.Ot taka mała zmianka,która do niczego nas nie doprowadza.Cała książka składa się z mniejszych i większych niedomówień,powiem wam szczerze,że tak mi się dłużyła,że niektóre jej fragmenty po prostu omijałam.

Moja ocena książki 3/10 pkt.
wyd;W.A.B 2013
stron: 416