poniedziałek, 5 sierpnia 2013

''Szczęściara"-Jill Shalvis

                                      
Niegrzeczny chłopak,były komandos SEAL,mający bolesną przeszłość oraz grzeczna dziewczynka,która chce spróbować czegoś nowego i innego.To para głównych bohaterów książki Jill Shalvis pt."Szczęściara''.

Lucky Harbor to małe miasteczko w USA,gdzie wszyscy wiedzą o sobie wszystko.Ta mała mieścina ma nawet swój profil na Facebooku,gdzie umieszczane są najnowsze wydarzenia oraz miejscowe plotki.W tym spokojnym mieście również spokojnie żyje sobie Mallory Quinn-dobra sąsiadka,przykładna córka i oddana pielęgniarka.Jest ona dobrze wychowana,życzliwa i pomocna,nigdy nie odmawia wsparcia i zawsze pierwsza wyciąga pomocną dłoń.Jest jednak samotna,nie ma nikogo na stałe,mieszka sama w domu odziedziczonym po babciu a jej jedynym przyjacielem jest kot oraz kelnerka z baru.To spokojne i ułożone życie zaczyna ją już powoli nudzić,postanawia dodać mu odrobinę dreszczyku,ryzyka i pikantności.Na jej na szczęście na horyzoncie pojawia się Ty Garrison- przystojniak,który zatrzymał się w Lucky Harbor na chwilę,tylko przejazdem.Jest on tajemniczy,lekko niepokorny i zarazem przystojny o seksownym,szelmowskim uśmiechu.Między nimi rodzi się przelotny flirt opierający na seksie,który stopniowo zmienia się coś w poważniejszego i bardziej zobowiązującego.

"Szczęściara" to lekka powieść dla kobiet,której celem jest poprawienie humoru i przywrócenie uśmiechu na twarzy.Mnie w niektórych momentach irytowała,jest przesłodzona i bardzo przewidywalna.Nie trzeba wróżyć z kart by odgadnąć,że na końcu główni bohaterzy będą ze sobą (miłość połączy ich ponad wszystko).Ponadto za nic w świecie nie chciałabym żyć w miasteczku podobnym do Lucky Harbor,gdzie wścibstwo i wtrącanie nosa w nie swoje sprawy jest codziennością.Tam plotki roznoszą się z ust do ust z szybkością światła.Wszyscy chcą wiedzieć wszystko i o wszystkim.Ukradkowo robią zdjęcia całującej się na parkingu parze zakochanych i umieszczają je na portalu społecznościowym wraz z głupimi komentarzami.

Dodatkowo autorka jako motyw przewodni wybrała sobie czekoladę,którą uważa za afrodyzjak i najlepszą słodycz na świecie.Każdy rozdział rozpoczyna się czekoladową myślą.Niektóre rozważania Jill Shalvis są naprawdę tak banalne że aż śmieszne "Ewa opuściła Eden właśnie dla czekolady","Co było pierwsze kobieta czy...czekoladowy batonik?" lub "Bez czekolady nie wygrasz".Czasem podczas czytania nie wiedziałam czy mam się z tego śmiać czy płakać!

Ta książka to typowy romans ze szczęśliwym zakończeniem,który czyta się łatwo i szybko.Jest także w pewnych momentach pikantny gdyż dla autorki seks nie jest tematem tabu,a zakochani nie trzymają się wyłącznie za ręce.Jeśli macie ochotę poprawić sobie humor,lub mając chandrę chcecie poczytać o miłości,która zmienia charaktery i przyzwyczajenia to zapraszam do lektury.Mężczyźni raczej nie mają co w tej powieści szukać.

Moja ocena 6/10 pkt.
wyd:Prószyński i S-ka 2013
stron:416