piątek, 19 lipca 2013

"Ostatnia kobieta wyrocznia"-Kei Miller


Specyficzna książka którą trudno opisać i zdefiniować.Łączy ze sobą dwa odległe miejsca Jamajkę oraz Anglię i splata ze sobą losy różnych ludzi.
Historia dwóch kobiet-matki i córki.Pierwsza z nich  dziergała piękne lecz fioletowe serwetki które nikt nie chciał kupić.Matka by wybić dziewczynie z głowy tę daremną pracę staneła pod drzewem chaty i stała tam dopóki dopóty jej córka nie zmądrzała.Konflikt pomiędzy matką i córką doprowadził dziewczynę aż do koloni trędowatych.W tym miejscu jej losy zmieniły się na zawsze.
Druga kobieta urodziła się w koloni trędowatych,jej matka zmarła zaraz po porodzie.W jej 15 urodziny odeszła z ziemskiego świata kobieta która była jej zastępczą matką.Pewnego dnia dziewczyna usłyszała głos boga i stała się dla mieszkańców Jamajki kobietą-wyrocznią (osobą posiadającą dar przepowiadania kataklizmów).Postanowiła wyruszyć do Anglii,jednak społeczeństwo nie zrozumiało jej religijnych praktyk i objawień i została umieszczona w zakładzie psychiatrycznym.
Aby zrozumieć całą historię należy wspomnieć jeszce o Panu Pisarzu,który nagrywa i zapisuje opowieści kobiety-wyroczni.
Powieść Millera jest trudno zrozumieć,jest ona inna niż wszystkie,bardziej dziwna i egzotyczna.Po przeczytaniu spoilera nie wiedziałam czego sie po niej spodziewać,ale książka mnie nie zawiodła.Polecam ją czytelnikom którzy podczas czytania chcą odkryć coś więcej niż fabułę...
Moja ocena książki 9/10 pkt.
wyd:Świat Książki 2012
stron:223