sobota, 20 lipca 2013

"Tatusiu proszę nie"- Stuart Howarth


Ojciec ma być oazą bezpieczeństwa dla własnego dziecka i jego autorytetem.Tak powinno być w każdej rodzinie,niestety smutna rzeczywistość przedstawia całkiem odmienne fakty.
Stuart przez całe swoje życie pragnął być kochany przez swojego ojca,lecz całe dzieciństwo wpajano mu że jest on niegrzeczny i nie zasługuję na miłość.Chłopiec dorastał pod opieką nieobliczalnego mężczyzny (brutala,pedofila i zboczeńca).Stuart doświadczył z jego strony wielu okropności (był wielokrotnie gwałcony i bity oraz upokarzany na oczach rodzeństwa).Także jego dwie starsze siostry stały sie ofiarami własnego ojczyma.Za molestowanie jego sióstr otrzymał on karę dwóch lat więzienia,a następnie powrócił na wolność.Stuart przez 30 lat tłumił swe żale i skrywane emocje,nikt nie wiedział o jego bolesnej przeszłości.Po 30 latach coś w nim pękło,bez zastanowienia pojechał odwiedzić swego oprawcę by zrozumieć jego bestialstwo,jednak sprawa wymkneła się spod kontroli.
Ta książka to wstrząsający pamiętnik chłopca,a następnie dorosłego mężczyzny.Ja sama ledwo zdołałam ją przeczytać,podczas czytania czułam wstręt i obrzydzenie do człowieka,który był pseudo ojcem Stuarta.Jak osoba dorosła może sikać dziecku do buzi,pluć go,penetrować mu odbyt lub masturbować się w jego pobliżu?Bardzo współczułam temu chłopcu,który sam musiał radzić sobie z wielką traumą dzieciństwa.Ojciec Stuarta to dla mnie nie istota ludzka,szkoda że państwo nie dopuszcza chemicznej kastracji takich pedofili i zboczeńców.
Książka jest przerażająca i bardzo prawdziwa.Nie mogę napisać,że dobrze się ją czyta bo nie jest to pozycja na wakacyjny radosny wieczór.Osoby o słabych nerwach nie powinny jej nawet brać do ręki.Nie chce wytykać żadnych błędów literackich ani niedomówień bo cała fabuła powieści zdarzyła się naprawdę,nie mnie ją oceniać.Powiem tylko tyle-kobiety uważnie patrzcie kogo zapraszacie do swoich domów i dajecie im możliwość wychowania waszych dzieci.Często jest tak,że jesteśmy zakochane i nie widzimy wad ani dziwnych zachowań naszego partnera,dopiero po pewnym czasie kiedy jest za późno zdajemy sobie sprawę,że ta osoba mogła krzywdzić nasze dziecko lub dzieci.
Nie chcę całą winę zwalać na mężczyzn,ponieważ kobiety też maltretują i wykorzystują swe dzieci,jednak jest to mniejszy procent w stosunku do panów.Nieważne czy jesteś kobietą czy mężczyzną,jeśli natkniesz się na niepokojące objawy jak najszybciej zareaguj,nie można pozwolić na to by ktoś krzywdził bezbronne dzieci.
Nie oceniam tej książki...ocene wydało samo życie.
wyd:Hachette 2010
stron:240