sobota, 27 lipca 2013

''Utracona córka"-Lucy Ferriss



Kolejna książka,która przekazuje czytelnikowi życiową prawdę-od przeszłości nie da się całkowicie odciąć,tym bardziej uciec.Czyny,które popełniliśmy powrócą do nas,często ze zdwojoną siłą,a ukrywanie i zatajanie przeszłości jest złe i niepotrzebne.

Kilka słów na temat fabuły...Brook O'Conor to przykładna matka i żona.Kocha swoją córkę oraz męża,jednak mimo usilnych prób rodziny oraz partnera nie chce ponownie zostać matką.Swoją decyzję tłumaczy tym,że boi się trudnego porodu i nie chce rezygnować z pracy.Tak naprawdę powód jest całkiem inny.W przeszłości Brook jako nastolatka zaszła w ciąże ze swym chłopakiem Alexem.Bojąc się konsekwencji ze strony rodziców,zasięgneła porady znajomej,która poradziła jej pić tajemnicze ziółka mające wywołać poronienie.Niedoświadczona i naiwna Brooke zastosowała tą niekonwencjonalną terapię, ale nic się nie wydarzyło.Dopiero w siódmym miesiącu ciąży podczas spotkania z Alexem odeszły jej wody.Chłopak z dziewczyną zdenerwowani tą całą sytuacją zamiast do szpitala udali się do taniego motelu i tam Brook w męczarniach urodziła dziecko.Dziewczynka urodziła się sina,nie płakała i nie oddychała.Alex sądząc,że nie żyje zostawił ją w śmieciach w drewnianej skrzynce.

Lubię czytać książki o tematyce życiowej,jednak ta powieść nie zrobiła na mnie dużego wrażenia.Nie poczułam żadnej więzi z głównymi bohaterami,wręcz czułam do nich wstręt i obrzydzenie.Wyrzucili oni dziecko na śmieci niczym zepsutą zabawkę lub nieświeże jedzenie.Zamiast oddać mu szacunek i gdzieś go pochować,pozbyli się go w sposób okrutny i niehumanitarny.Nawet w dorosłym życiu Alex i Brooke byli niedojrzałymi ludźmi.On wrócił po wielu latach spędzonych za granicą i próbował ponownie uwieść zamężną kobietę,a ona ukrywała przed mężem swoją życiową tajemnicę raniąc przy tym jego uczucia i siejąc w nim ziarno niepewności.

Powieść ta niesie jedno główne przesłanie,że przeszłość zawsze powraca.To życiowa prawda,która pojawia się w wielu książkach.Można ją czytać raz,drugi i trzeci ale nie dwunasty czy pietnasty.Sama historia odnalezienia dziecka po wielu latach także wydaje się nieco niezwykła.Ludzie sie zmieniają i nie zawsze matka jest w stanie rozpoznać swe dziecko w tłumie po włosach,rysach twarzy lub nosie z małym garbem.

W tej książce pojawia się także polski bohater-Pan Józef.To polak- emigrant,który z pomocą chorej na zespół Downa Louise wychowuje małą Najdę.To życzliwy,starszy i schorowany człowiek,posiadający mądrość i doświadczenie życiowe.Nie podobało mi się natomiast to,co autorka napisała o polskich kobietach.Brzmi to mniej więcej tak- jeśli chcesz mieć tabuny chłopców,weź sobie za żonę Polkę (przepraszam,ale dokładnego cytatu nie pamiętam).Mnie osobiście ten cytat zranił.Nie wiem dlaczego Amerykanie w tym przypadku Lucy Ferriss uważa polską kobietę za maszynkę do rodzenia dzieci i wyśmiewa się z polskich,wielodzietnych rodzin.

Brakuje mi wzruszenia i emocji w tej książce,Jest ona dla mnie trochę niedopracowana i jakby niepełna...a szkoda bo widać że autorka talent ma i warsztat też.

Moja ocena książki 6/10 pkt.
wyd: Prószyński Media 2013
stron:513